Strona główna PIBWL [ Strona główna » polska broń pancerna » pociągi pancerne » nr 55 ]   [ Oddziały pancerne ]   [ Steel Panthers ]   [ Linki ] Nr.14 Paderewski armoured train - English version
  © Michał Derela, 2002-2012 Aktualizacja: 9. 3. 2012

Polski pociąg pancerny nr 55 ("Bartosz Głowacki")



Wczesna historia - Użycie bojowe w 1939 - Opis pociągu

Drugim polskim lekkim pociągiem pancernym użytym w 1939 roku, obok pociągu nr 15 ("Śmierć"), był pociąg nr 55 (dawny "Bartosz Głowacki"). Przez lata była to jednostka najbardziej tajemnicza pod względem składu i wyglądu spośród polskich regularnych pociągów pancernych tego okresu, gdyż w popularnych źródłach brak było jego fotografii z okresu międzywojennego, nie były też znane fotografie pociągu po przejęciu przez Armię Czerwoną, natomiast zdjęcia pociągu z samej kampanii wrześniowej prawdopodobnie nie istnieją. Dlatego też w literaturze bywał on błędnie brany za pociąg takiego samego austriackiego typu, jak "Śmierć" i nie zaliczany do pociągów polskiej budowy, chociaż w rzeczywistości jego tabor bojowy był opancerzony w całości w Polsce.

Podczas aktualizacji w 2012 r. strona została znacznie poszerzona i uzupełniona, dzięki pomocy i informacjom p. Krzysztofa Margasińskiego.
[W] oznacza linki zewnętrzne do artykułów Wikipedii.


Wczesna historia

Budowa i użycie bojowe w 1920 roku

Z powodu utraty kilku pociągów pancernych podczas radzieckiej kontrofensywy, w lipcu 1920 roku Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego nakazało poszczególnym Kierownictwom Budowy Pociągów Pancernych pośpieszną budowę 6 nowych jednostek. Jedną z nich był "Bartosz Głowacki", utworzony przez KBPP w Krakowie w sierpniu 1920 roku. Otrzymał on numer P.P. 20 (pociąg pancerny nr 20 - po utraconym pociągu "Generał Dowbor"). Do jego budowy użyto niemieckiego taboru kolejowego. Pierwszym dowódcą został por. artylerii Stanisław Pigoń [W] (profesor Uniwersytetu Wileńskiego i później UJ), a od października 1920, por. Marian Truskolaski.

Opancerzona w Warszawie pruska lokomotywa serii G71 4460 Breslau używana w "Bartoszu Głowackim" w 1920.
"Bartosz Głowacki" w 1920 - dowódca por. Stanisław Pigoń oraz oficerowie: por. Tadeusz Strumiłło i por. Olgierd Grzymała-Grzymałowski.

Pierwotnie pociąg składał się z dwóch krytych wagonów artyleryjskich, każdy z jedną armatą kalibru 76 mm (lub zbliżonego), odkrytego wagonu artyleryjskiego oraz kilku wagonów szturmowych, uzbrojonych łącznie w 10 karabinów maszynowych (w tym 6 Bergmann) oraz 70 karabinów. Dwa kryte wagony artyleryjskie były zbudowane w Polsce, na podwoziach pruskich małych odkrytych wagonów towarowych (węglarek), osłoniętych pancerzem z płyt stalowych i posiadały armatę w centralnej wieży obrotowej na dachu, z kątem ostrzału 360 stopni. Trzeci wagon, określany jako "lora artyleryjska", którego wygląd jest nieznany, zapewne stanowił platformę z zamontowaną obrotowo osłoniętą armatą. Wagony szturmowe były krytymi drewnianymi wagonami towarowymi z wyciętymi strzelnicami dla karabinów maszynowych i broni ręcznej oraz wieżyczkami strzelniczo-obserwacyjnymi na dachu. Typowo wagony tego rodzaju miały betonową osłonę ścian od wewnątrz lub podwójne ściany z warstwą piasku. Pociąg miał całkowicie opancerzoną w Polsce lokomotywę pruskiej serii G71 (numer 4460 Breslau). Załoga we wrześniu 1920 liczyła 8 oficerów, 37 podoficerów i 97 szeregowców.

Pociąg został ukończony w sierpniu 1920 i 30 sierpnia poświęcony w Krakowie, po czym przejechał do Warszawy. Na front został skierowany 2 września i przydzielony do 15. Dywizji Piechoty 4. Armii. Razem z pociągiem P.P.8 "Wilk" utworzył dywizjon pociągów pancernych 4. Armii. Od 10 września działał na linii Czeremcha - Brześć Litewski, następnie w rejonie Czeremchy i Hajnówki. 18 i 19 września dwie z armat "Głowackiego" uległy uszkodzeniu, a 20 września, podczas walki o Świsłocz, rozerwało się trzecie działo (powodując śmierć jednego artylerzysty oraz zranienie 4 innych), po czym pociąg przez pewien czas miał prowizorycznie ustawione na platformach działa polowe wypożyczone z 15 pułku artylerii polowej. Wypad dywizjonu pociągów pancernych wraz z oddziałem szturmowym doprowadził jednak do zajęcia Świsłoczy [W]. Mimo osłabionego uzbrojenia i skierowania krytych wagonów artyleryjskich do naprawy, pociąg wziął udział w bitwie nad Niemnem [W], wspierając natarcie oddziałów grupy gen. Junga [W], wydzielonej ze składu 4. Armii, na Wołkowysk [W], broniący przepraw na rzece Niemen (zdobyty 23 września przez 15 DP). Podczas wypadu 23 września pociągi współdziałały z 62 pułkiem piechoty przy opanowaniu wsi Połonka [W] (koło Świsłoczy), gdzie "Głowacki" się odznaczył. Nocą 24 na 25 września dywizjon osłaniał odwrót grupy, po odbiciu Wołkowyska przez Rosjan. W tym czasie pociąg miał 6 wagonów pancernych z 2 działami polowymi i 10 km-ami[4]. Na początku października dywizjon pociągów stacjonował w Siedlcach. Od listopada 1920 pociąg znajdował się pod rozkazami 2. Armii na Wileńszczyźnie i do lata 1921 roku stacjonował w Lidzie.


Bartosz Glowacki"Bartosz Głowacki" w 1920, podczas wojny polsko-radzieckiej. Zwraca uwagę wielobarwny kamuflaż. Pierwszy wagon artyleryjski ma namalowaną nazwę pociągu: "P.P. Bartosz Głowacki", a nadto nazwę własną armaty: "Maryś" na wieży. Za nim - dwa improwizowane wagony szturmowe z wieżyczkami (numery zapewne Altona Grn 16 760 i 10 555), a dalej drugi wagon artyleryjski.
  W pierwotnym składzie pociągu istniały dwa takie wagony artyleryjskie, przebudowane z odkrytych pruskich wagonów towarowych ("węglarek"), nr Ommku 66 293 i 103 250.

  Pociąg miał ponadto wagon szturmowy Essen Ommku 248 025, wagon - "lorę artyleryjską" Würtemberg Rm 45 924 i dwie platformy do przewozu materiałów do naprawy toru, o numerach Danzig S 58 586 i Saarbrücken SL 25 536 [numery według K. Margasińskiego].

Po wojnie, w czerwcu 1921 roku P.P.20 "Bartosz Głowacki" został zakwalifikowany do dalszej służby, wśród 12 pozostawionych w służbie pociągów. Jego tabor pancerny uległ jednak stopniowo zmianie na inny: z wagonami typu warszawskiego oraz standardowym parowozem pancernym serii Ti3. Dotychczasowe wagony artyleryjskie, z wieżą pośrodku, trafiły do rezerwy, a improwizowane wagony szturmowe przywrócono do roli wagonów towarowych.

Warto dodać, że oba pierwotne wagony artyleryjskie "Głowackiego", powstałe z przeróbki wagonów towarowych, przetrwały w służbie dłużej od jego nowszego taboru. W drugiej połowie lat 20. najprawdopodobniej były przydzielone do jednego z istniejących dwunastu pociągów pancernych, chociaż brak jest bliższych informacji. W latach 30. znajdowały się w rezerwie, aczkolwiek zostały poddane modernizacji, polegającej na ścięciu pionowych narożników ścian w celu umieszczenia w nich czterech jarzm km-ów, usunięciu drzwi bocznych i standaryzacji uzbrojenia. Nie weszły w skład żadnego z mobilizowanych regularnych pociągów pancernych, lecz mimo to zostały użyte bojowo w 1939 r. w składzie pociągu szkolnego - składu ewakuacyjnego 2. Dywizjonu Pociągów Pancernych, zniszczonego w zatorze przed Jarosławiem, w walce z niemieckimi oddziałami pancernymi 10 września. Po ich zdobyciu przez Niemców, były używane nadal w niemieckich pociągach Panzerzug 21 i Panzerzug 22, do końcowego okresu II wojny światowej (jeden z nich został przezbrojony w poczwórną armatę przeciwlotniczą 20 mm Flakvierling w miejscu wieży).

Zmiany składu w okresie międzywojennym

Wagon artyleryjski typu warszawskiego w pierwotnej postaci, z rosyjską armatą 76 mm wz.14 Lendera, w składzie "Bartosza Głowackiego", zapewne w latach 1922-23, na Górnym Śląsku. Stalowy wagon szturmowy pochodzi być może z PP.3 "Lis-Kula".

Cofając się w czasie: pod koniec 1919 roku Wojsko Polskie planowało zbudować kilka nowych szerokotorowych pociągów pancernych w celu wspierania wojsk w dalszym natarciu na wschód, na radzieckich torach szerokości 1524 mm. Wagony dla nich miały być budowane na bazie zdobycznych radzieckich szerokotorowych platform, które w tym celu zostały jesienią 1919 zgromadzone w Warszawie w zakładach "Gerlach i Pulst". Projekt opracowało na początku 1920 r. Kierownictwo Budowy Pociągów Pancernych (KBPP) w Warszawie. Wagony te wyróżniały się "półbeczkowym" wyglądem, wywołanym przez wykonanie z wygiętych pasów stalowych. Wszystkie wagony mogły być przystosowane do toru normalnego, jak i szerokiego. Z powodu radzieckiej kontrofensywy i polskiego odwrotu z Ukrainy latem 1920, potrzeba posiadania szerokotorowych pociągów znikła, ale ostatecznie kilka zbudowanych wagonów zostało wykorzystanych do rekonstrukcji lub wzmocnienia kilku normalnotorowych pociągów pancernych. Już wiosną 1920 takie wagony artyleryjskie zostały użyte w pociągach: "Piłsudczyk" i "Lis-Kula", a latem 1920 w "Hallerczyk" (zdjęcie) i "Wilk", następnie "Reduta Ordona". Wagony szturmowe tego typu były używane w pociągach: "Paderewski", "Generał Sosnkowski", "Śmiały" i "Poznańczyk" (w ostatnich dwóch - do 1939 roku). Lista ta nie jest wyczerpująca, a te same wagony były używane w różnych pociągach. Wreszcie, po wojnie polsko-radzieckiej wagony typu warszawskiego stopniowo trafiły na wyposażenie pociągu "Bartosz Głowacki" - co najmniej jeden wagon artyleryjski z rozformowanego pociągu "Hallerczyk" zapewne już latem 1921 roku, wraz z lepszymi stalowymi wagonami szturmowymi z innych rozformowanych pociągów, w miejsce drewniano-betonowych (zdjęcie obok). Pozostały tabor pociągu w tym okresie nie jest na razie znany, być może zachował on do tej pory kryte wagony artyleryjskie i lokomotywę.

Wagon artyleryjski "Bartosza Głowackiego" po modernizacji w latach 30. Zwraca uwagę wczesny kamuflaż, z ostrymi liniami (lepiej widoczny na przerysowanym ze zdjęcia rysunku dalej na stronie).

W okresie 1922-23 "Bartosz Głowacki" użyty został w akcji przeciwstrajkowej na Górnym Śląsku. Zimą 1923/24 roku większość polskich pociągów pancernych została zdemobilizowana i zakonserwowana. Od tego czasu do wybuchu wojny, "Bartosz Głowacki" pozostawał w okresie międzywojennym w rezerwie. Wiosną 1925 roku w nowym składzie, z numerem P.P.10, został administracyjnie przydzielony do nowo utworzonego V dywizjonu pociągów pancernych w Krakowie, wraz z P.P.9 "Pierwszy Marszałek". Według K. Margasińskiego, "Bartosz Głowacki" miał się w tym okresie składać w razie mobilizacji z jednego artyleryjskiego wagonu warszawskiego i jednego wagonu dwuwieżowego radzieckiej budowy typu Krasnoje Sormowo (używanego przedtem i później w pociągu "Pierwszy Marszałek") oraz lokomotywy 73.376 (nie licząc wagonów szturmowych). Uzbrojenie stanowiły trzy działa 76 mm i km-y. W końcu, w grudniu 1929, podczas kolejnej reorganizacji pociągów, ustalono ostateczny skład "Bartosza Głowackiego", obejmujący jedynie wagony artyleryjskie typu warszawskiego i jeden szturmowy tego samego typu. Pociąg otrzymał też standardową lokomotywę Ti3-10.

Nie jest jasne, ile wagonów artyleryjskich miał etatowo "Głowacki" w latach 30. Tradycyjnie przyjmowano dwa wagony artyleryjskie (skład typowy dla polskich pociągów), oba z działami 75 mm. Według jednak J. Magnuskiego, w okresie międzywojennym pociąg miał trzy wagony artyleryjskie typu warszawskiego i wagon szturmowy, o numerach: 630726 - 630729[1], z tego dwa miały być uzbrojone w armaty 75 mm, a jeden przezbrojony w haubicę 100 mm wz.14/19A[8]. Niemniej, na podstawie zdjęć zdobytego przez Rosjan pociągu obecnie wiadomo, że we wrześniu 1939 roku składał się on jedynie z dwóch wagonów artyleryjskich uzbrojonych w armaty 75 mm, oprócz wagonu szturmowego. Wagon "warszawski" z haubicą 100 mm nr 630 727 został natomiast użyty w składzie wspomnianego pociągu ewakuacyjnego 2. Dywizjonu i zniszczony po walce tego pociągu pod Jarosławiem.

Na początku lat trzydziestych "Bartosz Głowacki" i jego ostateczny tabor przeszedł modernizację. Najpóźniej wtedy uzbrojenie wagonów wymieniono na typowe (armaty 75mm wz.02/26, km-y 7,92 mm wz.08), dodano także wieżyczki z przeciwlotniczymi karabinami maszynowymi. Zmodyfikowano pancerz wagonów, osłaniając z boku także podłogę wagonu oraz osie. Pociąg otrzymał również wyposażenie radiowe i łączności. W latach trzydziestych "Bartosz Głowacki" przydzielony był do 2. Dywizjonu Pociągów Pancernych w Krakowie-Niepołomicach.

W sierpniu 1939 roku dawny "Bartosz Głowacki" został zmobilizowany jako pociąg pancerny nr 55 - nazwy pociągów nie były już oficjalnie używane. (Warto mieć na uwadze, że na skutek zamieszania z nazwami, nie używanymi oficjalnie, w niektórych starszych źródłach pociąg nr 51 "Pierwszy Marszałek" nazywany jest błędnie "Bartosz Głowacki" i odwrotnie).






Użycie bojowe w 1939:

( mapka )

Pociąg pancerny nr 55 (dawny "Bartosz Głowacki") był dowodzony przez kpt. Andrzeja Podgórskiego. Początkowo przydzielony był do Grupy Operacyjnej "Wyszków".

28 sierpnia 1939 pociąg nr 55 przejechał z Niepołomic do Tłuszcza, gdzie pozostawał do 3 września. Następnie został przydzielony decyzją Naczelnego Wodza do Odwodowej Armii "Prusy", lecz przez następne półtora tygodnia, razem z pociągiem nr 53 ("Śmiały") był "przerzucany" z miejsca na miejsce (4.9 Koluszki, 7.9. Skierniewice, 8.9. Warszawa, 10.9. Mińsk Mazowiecki, Siedlce, 11.9. Łuków, 12.9. Międzyrzec), bez rozkazów bojowych, z wyjątkiem patrolowania linii Skierniewice-Żyrardów 8 września. Pociągi pozostawały w tym okresie bez kontaktu z nieprzyjacielem, nie licząc bombardowań węzłów kolejowych przez lotnictwo, nieskutecznych jednak w stosunku do samych składów bojowych (5 września w Koluszkach zbombardowana została większość składu gospodarczego pociągu nr 53 i od tej pory oba pociągi "dzieliły" skład gospodarczy pociągu nr 55)[2]. Załogi pomagały natomiast usuwać zniszczenia torów. Na skutek zniszczeń i zatorów na torach, nie doszło do skutku planowane wykorzystanie pociągów 5 września w rejonie Piotrkowa ani 6 września na linii Skierniewice-Łowicz. 10 września załogi pociągów musiały sforsować rozległy zator między Mińskiem Mazowieckim a Siedlcami, usuwając wraki zbombardowanych wagonów, naprawiając tor, a nawet budując objazdy. 11 września załoga "Bartosza Głowackiego" znalazła w bombardowanym Łukowie porzuconą armatę plot 40mm Bofors wz.36, która, umieszczona następnie na platformie pociągu, znacząco wzmocniła jego obronę przeciwlotniczą.

Dwie tankietki TKS zniszczone w Żabince. Tankietka na poboczu jest spalona, drugi pojazd (później odholowany) ma trzy przebicia w przedniej dolnej płycie (dwa: pocisków 2cm i jedno karabinowe?).

W końcu, oba pociągi zostały skierowane do twierdzy Brześć nad Bugiem. Pociąg nr 55 wszedł do akcji po raz pierwszy 14 września koło stacji Żabinka [W] na wschód od Brześcia, wysłany przez dowództwo obrony Brześcia z powodu meldunków o pojawieniu się tam niemieckiego oddziału rozpoznawczego z 3 DPanc (współczesne zdjęcie satelitarne). Do ataku w kierunku mostu na Muchawcu, na południe od linii kolejowej, wysłano 4 tankietki TKS pociągu, wyładowane z drezyn, jednakże trzy z nich zostały trafione i zapalone pociskami z działek 20 mm przez pluton niemieckich samochodów pancernych, stojący na moście (bez strat w ludziach). W ogniu niemieckich wozów bojowych nie powiodła się także próba użycia plutonu wypadowego pociągu i dopiero ogień artylerii pociągu, stojącego na przejeździe kolejowym, zmusił samochody pancerne do wycofania.

"W pościgu za dwoma nieprzyjacielskimi czołgami, sekcja wjechała do Żabinki... Oto na samym przejeździe kolejowym, przez który jeszcze przed godziną przejechali bez przeszkód, stał teraz pociąg pancerny. Z ostatniego wagonu polscy artylerzyści kierowali lufy dział na niemieckie wozy. Dowódca błyskawicznie ocenił sytuację: "gaz, Heini i z powrotem!" - zawołał jak mógł najgłośniej. Tylko maksymalna szybość mogła teraz uratować wszystkim życie. Obydwa samochody wycofały się na tylnym biegu, za szybko dla artylerzystów pociągu..."
Niemiecka relacja kpr. Pretschnera z plutonu rozpoznawczego [10]

Wkrótce potem pociąg nr 55, stojący na przejeździe kolejowym, zmusił do zawrócenia nadjeżdżające od północy (od Kamieńca Litewskiego) czołowe oddziały 3 DPanc, poprzedzane przez kompanię motocyklistów, niszcząc ogniem kilka samochodów. Grupa czołgów z 5. Pułku podjęła pod osłoną wyniosłości terenu próbę odcięcia pociągu od Brześcia, lecz jej ruch powstrzymała artyleria pociągu. Następnie pociąg został ostrzelany przez baterię z 75. Pułku artylerii i po trwającym ok. 45 minut pojedynku artyleryjskim, wycofał się do Brześcia. Na miejscu pozostawiono uszkodzony pociskiem czołg Renault FT-17 z jednej z drezyn pancernych R pociągu (najwyraźniej uszkodzony podczas próby użycia w terenie - zdjęcia poniżej w sekcji o drezynach). W starciu tym pociąg zdołał aktywnie opóźnić posuwanie się elementów niemieckiej dywizji pancernej. Niektóre niemieckie źródła przyznawały własnym oddziałom zniszczenie w tym boju pociągu pancernego.


Kolejna tankietka TKS zniszczona we wsi Żabinka (ma ślady ognia oraz przestrzelinę w przedniej dolnej płycie po prawej stronie, uszkodzony pociskiem tłumik i prawdopodobnie przestrzelinę w prawej ścianie pod okienkiem). Widoczne poszerzające nakładki na ramy zawieszenia, stosowane w drezynach (na późniejszych zdjęciach ta tankietka została zepchnięta z drogi na pole, wywrócona na dach i ponownie odwrócona na koła).

Ponieważ nieprzyjacielskie oddziały zajęły po południu tego dnia część miasta i dworzec główny w Brześciu, pociągi nr 55 i 53 otrzymały rozkaz odjazdu na południe (ładując w tym celu węgiel ręcznie wskutek zniszczeń urządzeń stacyjnych). Po krótkim odpoczynku w Kowlu, który wykorzystano na przepłukanie kotłów parowozów, pociągi zostały wysłane do Łucka. 18 września obaj dowódcy zdecydowali skierować się do Lwowa, dokąd pociągi się przedarły, ostrzeliwując niemieckie pozycje pod miastem. Pociąg nr 55 pozostawiono na północno-zachodnim odcinku obrony, na stacji Podzamcze, a drugi pociąg został skierowany na odcinek południowo-wschodni. 19 września pociąg nr 55 wziął udział w wypadzie batalionu z 35. DP Rez. ze Lwowa na Hołosko i wzgórze 374 w celu nawiązania kontaktu z podchodzącymi pod miasto wojskami gen. Sosnkowskiego, lecz doznał przy tym poważnych uszkodzeń od ognia artylerii niemieckiej 1. Dywizji Górskiej. Wagony odniosły uszkodzenia, a w parowozie przebity został główny przewód pary. Straty w załodze były niewielkie - dwóch zabitych i kilku rannych. Został następnie wycofany na Podzamcze z użyciem zwykłej lokomotywy, lecz był niezdolny do dalszej walki[2]. Według części źródeł, 20 września rano był już gotowy do akcji[6], co wydaje się prawdopodobne, zważywszy na brak widocznych uszkodzeń wagonów po ich zdobyciu, lecz brak jest informacji o ewentualnym dalszym użyciu pociągu. 22 września Lwów skapitulował przed oddziałami radzieckimi, które podeszły do miasta na mocy podziału stref okupacyjnych między ZSRR a Niemcami. Rosjanie zdobyli przy tym w mieście oba pociągi pancerne.

Nie był to jednak koniec służby taboru "Bartosza Głowackiego". Po naprawie, Rosjanie wcielili do służby "Głowackiego" jako pociąg pancerny (BP lub bepo - broniepojezd) 58. pułku NKWD (wojska NKWD spełniały rolę wojsk ochrony pogranicza). Był on używany w okolicach Lwowa. Jego dalszy los nie jest na razie znany, lecz niewątpliwie pociąg został zniszczony lub porzucony podczas odwrotu wojsk radzieckich w czerwcu-lipcu 1941. Wagon szturmowy pociągu nr 55 został natomiast zdobyty przez Niemców w 1941 we Lwowie i używany następnie aż do 1944 roku w niemieckim pociągu pancernym Panzerzug 10, utworzonym ze zdobycznego radzieckiego taboru (w większości pochodzenia polskiego)[3] . (Radzieckie pociągi pancerne etatowo posiadały jedynie wagony artyleryjskie, stąd wagon szturmowy mógł w ogóle nie być włączony w skład BP 58. Pułku). Również lokomotywa Ti3-10 jest wymieniana w niemieckiej służbie.

Główne źródło co do służby polskiej w 1939 r: [2]


Pociągi pancerne 2. Dywizjonu Pociągów Pancernych

Opis pociągu nr 55

Rys. Artur Przeczek
Pociąg pancerny nr 55
platforma wagon artyleryjski lokomotywa pancerna wagon szturmowy wagon artyleryjski (2)platforma (2)

Pociąg pancerny, rozumiany jako jednostka organizacyjna wojska, składał się z części pancernej, składu gospodarczego i plutonu drezyn pancernych, chociaż potocznie przez "pociąg pancerny" rozumie się jedynie jego część pancerną (pociąg pancerny w znaczeniu ścisłym - tak też w rozdziale o służbie bojowej). Część pancerna oraz pluton drezyn pancernych stanowiły część bojową pociągu i tylko one brały udział w walce, natomiast skład gospodarczy nie uczestniczył w zadaniach bojowych, pozostając kilka- kilkanaście kilometrów na tyłach i zabezpieczając działania pod względem logistycznym.

W 1939 roku pociąg miał standardowy kamuflaż polskich pojazdów z późnych lat 30., z nieregularnych plam w kolorze brązowozielonym i ciemnobrązowym natryskiwanych na podłożu szaropiaskowym, głównie o przebiegu poziomym, z łagodnymi przejściami kolorów. Na przełomie lat 20. i 30. używany był wczesny kamuflaż, z prawdopodobnymi kolorami: jasnoszarym, zielonym i brązowym, oddzielonymi ostrymi czarnymi łamanymi liniami.


Lokomotywa:

Standardowym typem lokomotywy polskich pociągów pancernych od 1927 roku był parowóz pancerny serii Ti3 (dawna seria pruska G53, budowana w latach 1903-06). Lokomotywa miała pełne opancerzenie z blachy kotłowej. Nad tendrem znajdowała się wieża dowódcy z wieżyczką obserwacyjną. Dowódca mógł kierować manewrami i ogniem pociągu przy pomocy telefonu, sygnałów dźwiękowych (klaksonu) i optycznych (3 kolorowe lampki w wagonach). Łączność z drezynami zapewniała radiostacja krótkofalowa RKB/C. Szybkość składu pancernego - do 45 km/h.

Według nowych ustaleń, lokomotywą pociągu nr 55 była Ti3-10, dawna G53-4015 Posen, zbudowana w 1904 przez BMAG, numer fabryczny 3372. Po zdobyciu przez ZSRS w 1939 roku, otrzymała numer ewidencyjny ŻBO-020 (ЖБО-020). Lokomotywa ta później znalazła się w niemieckiej służbie pod numerem 54 657 (zapewne po zdobyciu na terenie ZSRR, rozpancerzona).


Wagony artyleryjskie:

 ← Wagon artyleryjski nr 630 728 pociągu nr 55 - zdjęcie po zdobyciu przez Rosjan (otrzymał następnie radziecki numer ŻBO-021, a drugi: ŻBO-022).

Wczesny wygląd wagonu tego typu
↑ Wczesny wygląd wagonu tego typu - nr 02006 z pociągu "Piłsudczyk".
↓ Wagon artyleryjski "Bartosza Głowackiego" po modernizacji w latach 30.
Wagony artyleryjskie "Bartosza Głowackiego" były jednakowego typu, zbudowane w Polsce według projektu KBPP w Warszawie, na bazie poradzieckich dwuosiowych 18-tonowych platform. Od lat 30. nosiły one numery ewidencyjne 630 728 i 630 729. Każdy był uzbrojony w jedną
armatę 75mm wz. 02/26 w wysokiej cylindrycznej wieży na końcu wagonu, z kątem obrotu około 320°. W latach dwudziestych uzbrojenie stanowiły oryginalne armaty rosyjskie 76,2mm wz. 1902 lub wz. 1914 systemu Lendera lub innego pochodzenia, podobnego kalibru. Początkowo wagony miały dwa karabiny maszynowe w strzelnicach burtowych - rysunek po prawej pokazuje początkową konfigurację takiego wagonu. We wczesnych latach trzydziestych wagony zostały zmodernizowane - od tej pory miały one 4 ckm-y 7,92mm wz. 08 Maxim w cylindrycznych jarzmach w bocznych ścianach (po dwa na burtę). Dodano także przeciwlotniczy karabin maszynowy tego samego wzoru w nowej wieżyczce na dachu, zamiast wieży obserwacyjnej (maksymalny kąt podniesienia wynosił 90°). Zapas amunicji wynosił około 100-120 pocisków artyleryjskich i około 3750 nabojów na każdy km (w 250-nabojowych taśmach).

Górną część ścian i dach wagonu tworzyły łukowato wygięte pasy blachy, nitowane lub przykręcane do szkieletu. Grubość pancerza wynosiła do 20 mm[5], lecz zapewne stanowiła go stalowa blacha kotłowa. Ściany zapewne były wyłożone deskami dębowymi od wewnątrz, podobnie, jak w innych polskich wagonach. Drzwi wejściowe do wagonu były w tylnej ścianie szczytowej, ponadto powinien on mieć właz w podłodze. Załogę stanowiło prawdopodobnie około 17-20 ludzi (przez porównanie z dostępnymi informacjami na temat wagonów dwuwieżowych). Długość wagonu wynosiła ok. 11,6 m.



Wagon szturmowy:

Wagon szturmowy był przeznaczony dla transportu plutonu szturmowego (wypadowego). Fotografia przedstawia wagon szturmowy pociągu pancernego nr. 55, zdobyty przez Niemców w 1941 we Lwowie i używany w pociągu Panzerzug 10[3]. W 1939 roku podobne wagony były używane w pociągach nr 53 "Śmiały" i nr 12 "Poznańczyk", lecz różniły się na pierwszy rzut oka dolnym fartuchem pancernym (w "Głowackim" - wycięty, jedynie osłony kół, analogicznie do wagonów artyleryjskich, w "Śmiałym" - pełny i w "Poznańczyku" - częściowo wycięty). Ponadto, wagon "Głowackiego" różni się od pozostałych centralnym umieszczeniem drzwi na jednej burcie (standardowo były one przesunięte w kierunku jednego z krańców) oraz brakiem tarcz okopowych wbudowanych w pancerz – prawdopodobna jest koncepcja A. Przeczka, że powstał on w wyniku przeróbki wagonu artyleryjskiego.

Wagon szturmowy "Głowackiego", numer 630 726, był takiego samego pochodzenia, jak wagony artyleryjskie (zbudowany w Warszawie na bazie poradzieckiej platformy), miał również taką samą konstrukcję i opancerzenie. Miał on dwuskrzydłowe drzwi po bokach i drzwi na obu końcach, które umożliwiały przechodzenie między wagonami, a także włazy w dnie. Wagon był uzbrojony w 4 ckm-y 7,92mm wz. 08 w jarzmach cylindrycznych w ścianach bocznych. Zapas amunicji - 3750 nabojów na km. Pluton szturmowy składał się z 32 ludzi (1 oficer, 7 podoficerów i 24 strzelców, z dwoma rkm). Całkowita obsada wagonu wynosiła około 40 ludzi (dodatkowo radiotelegrafiści i sanitariusze).

Od wczesnych lat trzydziestych wagony szturmowe wyposażone były w radiostację dalekiego zasięgu RKD/P (zasięg - do ok. 80km), spalinowy generator elektryczny i baterię akumulatorów. Radiostacja umieszczona była w osobnej izolowanej kabinie radiowej pośrodku wagonu. Na dachu wagon otrzymał widoczną antenę (7 masztów w dwóch rzędach - wagon na zdjęciu ma maszty zdemontowane).

Długość wagonu: 11,6 m, szerokość: 3,15 m, wysokość (bez masztów): 4,7 m, rozstaw osi: 6,1 m, nacisk na oś do 14 t.

Z uwagi na to, że pociąg nr 55 był lekkim pociągiem, załoga jego części pancernej wynosiła zapewne około 90 ludzi - załoga całego pociągu pancernego wynosiła zapewne około 140-150.


Platformy:

Na obu końcach składu pancernego znajdowały się dwie platformy. Ich podstawową funkcją była ochrona właściwego pociągu przed minami lub wykolejeniem (platformy kontrolne). Były one ponadto wykorzystywane do przewożenia narzędzi i materiałów saperskich służących głównie do naprawy toru (szyn i podkładów, materiałów wybuchowych, aparatów spawalniczych itp.), a także rowerów i motocykli (część sprzętu była przewożona na platformach składu gospodarczego). Jak wspomniano powyżej, podczas kampanii 1939 na jednej z platform ustawiono armatę przeciwlotniczą 40mm wz.36 Bofors.

Standardowo używano dwuosiowych platform serii Pdkz typu VIIIC[1], nieco zmodyfikowanych (posiadały skrzynie na narzędzia). Masa - ok. 10t, nośność - 17,5t, długość - 13 m, rozstaw osi - 8 m. W użyciu były też inne dwuosiowe platformy.


Pluton drezyn pancernych:

Każdy zmobilizowany w 1939 roku pociąg pancerny miał pluton drezyn pancernych. Pociąg nr 55 miał standardowy pluton, składajacy się z:

Drezyny zwykle działały w dwóch zespołach TK-R-TK, składających się z jednej drezyny R i dwóch TKS. Wszystkie czołgi jeździły po szynach o własnym napędzie i mogły też łatwo zjechać z podwozi szynowych i być użyte do rozpoznania okolic toru. Piąta tankietka TKS była rezerwowa. Szczegóły na stronie o drezynach pancernych.

Uszkodzony 14 września 1939 w Żabince czołg Renault FT-17 oraz puste prowadnice drezyn TKS i (w tle) R. Z nielicznych fotografii wynika, że początkowo czołg miał całe gąsienice i stał na lewym torze (w stosunku do kierunku jazdy), a dopiero później został z nieznanych powodów przesunięty pomiędzy tory (blokując zapewne przejazd).

Skład gospodarczy:

Oprócz części bojowej, pociąg pancerny rozumiany jako jednostka militarna, posiadał również skład gospodarczy, zabezpieczający działania części bojowej pod względem socjalno-logistycznym. Skład ten nie uczestniczył w wykonywaniu zadań bojowych, lecz towarzyszył części bojowej w działaniach operacyjnych. Powinien był pozostawać w łączności z częścią bojową, zapewniając zaopatrzenie, zaplecze socjalne, medyczne, warsztatowe itp. Skład ten obsługiwany był przez pluton techniczno-gospodarczy, złożony z drużyn: technicznej, warsztatowej i gospodarczej (1 oficer, 21 podoficerów, 26 strzelców). Długość składu gospodarczego pociągu pancernego wynosiła około 250 m.

Składał się on z: lokomotywy, wagonów mieszkalnych dla oficerów (2), podoficerów (2) i żołnierzy (8), wagonów amunicyjnych (2), wagonu - magazynu materiałów pędnych, magazynu technicznego, magazynu umundurowania i broni, wagonu warsztatowego, cysterny na wodę, węglarki, wagonów: kuchni, kancelarii, izby chorych i platform (5) - razem ok. 28 wagonów[2]. Wagony dla oficerów były trzyosiowymi wagonami pasażerskimi typu Dy, pozostałe wagony były adaptowanymi krytymi wagonami towarowymi typu Kd. Platformy były dwu- lub czterosiowe.

Skład gospodarczy miał na wyposażeniu dwie ciężarówki półgąsienicowe wz.34, jedną ciężarówkę (Polski FIAT 621?) i cztery motocykle z wózkami CWS M-111 - przewożone na 3 platformach. Ciężarówki wzór 34 należały do patrolu naprawczego i wyposażone były w rolki do jazdy po szynach.








Czekamy na wszelkie poprawki, uzupełnienia, komentarze i zdjęcia!

Źródła:
1. Janusz Magnuski "Pociąg pancerny 'Śmiały' w trzech wojnach", Pelta, Warszawa 1996
2. Rajmund Szubański "Polska broń pancerna 1939"; Warszawa 2004
3. Wolfgang Sawodny, "Die Panzerzüge des Deutschen Reiches"; EK Verlag, Freiburg 1996
4. "Pociągi pancerne 1918-1943", Białystok 1999
5. Tadeusz Jurga: "Regularne jednostki Wojska Polskiego w 1939 r. Organizacja, działania bojowe..."; Warszawa 1975
6. Tadeusz Krawczak, Janusz Odziemkowski: "Polskie pociągi pancerne w wojnie obronnej Polski 1939r."; w: Wojskowy Przegląd Historyczny nr 100, Warszawa 1982
8. Janusz Magnuski, "50 lat września - Broń pancerna" w: Wojskowy Przegląd Techniczny, nr 9/1989
10. Rajmund Szubański, "Pancerne boje września"; ZP Grupa, Warszawa 2009, ISBN 978-83-61529-29-3

Nasze podziękowania dla Krzysztofa Margasińskiego, Artura Przeczka, Jarkko Vihavainena i Jerzego S. Prajznera.



Aktualizacje:
09.03.2012 - uzupełnienia informacji odnośnie wagonu haubicznego i drobne ulepszenia
25.01.2012 - kompleksowa modernizacja strony, nowe zdjęcia i informacje
2002 - nowa strona


[ Strona główna PIBWL ] [ Polska broń pancerna / pociągi pancerne ] [ Oddziały pancerne ] [ Steel Panthers ]

Mile widziane komentarze, poprawki, uzupełnienia i zdjęcia - piszcie!

Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli, publikowane są jedynie w celach edukacyjnych.
Prawa do tekstu zastrzeżone © Michał Derela, 2002-2012.