Polskie tankietki TK-3 i TKS

Część IV: Tankietki z działkiem 20 mm


Polska broń pancerna [ Strona główna PIBWL » Polska broń pancerna » czołgi » tankietki cz.4 ]   [ Artyleria ]   [ Steel Panthers ]   [ co nowego ]   [ Linki ] Cannon-armed tankettes - English version
  © Michał Derela, 2007 Aktualizacja: 6. 2. 2014 - zasadnicza aktualizacja, dodane zdjęcia


Część I: Historia powstania, produkcja i rozwój --- Część II: Malowanie, opis techniczny, dane i modele
Część III: Użycie tankietek i galeria --- Część IV: Tankietki z działkami 20mm --- Działa samobieżne
Część V: Eksperymentalne tankietki i osprzęt specjalny --- Część VI: Zagraniczna służba --- Galeria TKS

TKS z działkiem, porzucony we wrześniu 1939

Jedynymi spośród ponad 570 polskich tankietek – lekkich bezwieżowych czołgów rozpoznawczych, mogącymi skutecznie walczyć z bronią pancerną przeciwnika we wrześniu 1939, były tankietki TKS przezbrojone w działko automatyczne 20 mm polskiej konstrukcji, nazywane wówczas najcięższym karabinem maszynowym (nkm). Niestety, przed wybuchem wojny jedynie nieliczne czołgi z takim uzbrojeniem zdążyły wejść do służby. Mając atuty w postaci ruchliwości i małych rozmiarów, okazały się jak na ten czas skutecznymi "niszczycielami czołgów" i jedynymi z najbardziej wartościowych polskich pojazdów pancernych kampanii wrześniowej.

Historia powstania i rozwoju polskich tankietek w artykule głównym, opis techniczny, dane, malowanie i modele w części II. W oznacza linki zewnętrzne do artykułów Wikipedii.


Rozwój tankietek z działkiem

Pierwsze próby

Od razu po zakupie licencji na wytwarzanie brytyjskiej tankietki Carden-Loyd Mk.VI i następnie podjęciu produkcji ulepszonego pojazdu własnej konstrukcji TK-3 (TK), zdawano sobie w Polsce sprawę, że tankietka uzbrojona w ciężki karabin maszynowy 7,92mm wz.25 Hotchkiss nie może walczyć skutecznie z pojazdami pancernymi, a nadaje się jedynie do zwalczania siły żywej i pojazdów nieopancerzonych. Ponieważ już Anglicy oferowali jako jeden z wariantów Carden-Loyda lekkie działo samobieżne uzbrojone w działko kawaleryjskie Vickers 47mm, także w Polsce przewidywano rozwinięcie własnych wariantów silniej uzbrojonych pojazdów wsparcia. Rozwój polskich konstrukcji na bazie tankietki poszedł dwutorowo: skonstruowano eksperymentalne lekkie działa samobieżne TKD z działkiem piechoty 47mm wz.25 Pocisk, a także podjęto próby zastąpienia w standardowej tankietce karabinu maszynowego przez wielkokalibrowy karabin maszynowy (wkm) lub małokalibrowe działko.

Początkowo planowano uzbrojenie tankietek TK we francuski wielkokalibrowy karabin maszynowy 13,2mm wz.25 Hotchkiss, który testowano w 1931 roku zamontowany w jarzmie uniwersalnym z lunetą celowniczą. Broni tej nie testowano w tankietce, chociaż uzbrojono w nie przejściowo czołgi Vickers E. Ponieważ w testach jego przebijalność pancerza okazała się niska, a rozrzut pocisków zbyt duży (na odległość 100 m stwierdzono rozrzut na szerokość 60 cm), zrezygnowano z tego na rzecz uzbrojenia tankietek w działko kalibru 20 mm. Kilka modeli takich działek było testowanych na przestrzeni kolejnych lat w Polsce jako broń dla piechoty.

Eksperymentalna tankietka TKS z działkiem Solothurn S18-100 (można je odróżnić od nkm FK-A po krótszej lufie, osadzonej niżej i po prawej stronie, w mniejszej osłonie). [2]

Pierwszą próbą uzbrojenia tankietki w działko 20 mm było eksperymentalne zamontowanie w jednej tankietce TKS (TK-S) na przełomie 1935 i 1936 roku zakupionego w Szwajcarii samopowtarzalnego działka Solothurn S18-100, klasyfikowanego wówczas jako najcięższy karabin (nkb). 5 lutego 1936 przeprowadzono próby poligonowe pojazdu z działkiem zamontowym w prowizorycznym jarzmie, a następnie pod koniec roku zamontowano je w przedłużonym jarzmie kardanowym, z półkulistą osłoną. Próby te wykazały celowość uzbrojenia tankietek w automatyczne działko tego kalibru, jednakże Solothurn S18-100 nie spełniał wszystkich wymagań, w tym strzelał jedynie ogniem pojedynczym. Również działka automatyczne Oerlikon J LAS i Solothurn S5-100 (zakupiony w 1935), testowane w Polsce na podstawach piechoty, nie spełniały całkowicie wymagań (m.in. Oerlikon J, testowany jako pierwszy w 1931 lub wg innych informacji w 1934 roku, został odrzucony z uwagi na zbyt dużą masę i mało nowoczesną konstrukcję - niską przebijalność). Postanowiono więc poszukać nowszego wzoru broni tego typu, w miarę możliwości wspólnej dla celów broni pancernej, lotnictwa i obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej piechoty. W 1937 roku zakupiono do testów nowe działka 20 mm Oerlikon FFS i Madsen, a jednocześnie w Polsce od 1936 roku podjęto własne prace nad kilkoma modelami własnych działek automatycznych, klasyfikowanych wówczas jako najcięższe karabiny maszynowe.

TKS testowany z działkiem 37 mm wz.18 w 1936 (holowany przez prototyp czołgu 7TP).

Warto wspomnieć, że około 1936 roku testowano również tankietkę TKS uzbrojoną w krótkolufowe działko półautomatyczne 37mm wz.18 Puteaux (SA-18), zamontowane w zmodyfikowanym standardowym jarzmie okrągłym, zamiast km-u, podobnie jak w części polskich samochodów pancernych. Znane jest tylko zdjęcie z testów, lecz szczegóły testów i decyzje dotyczące tego pojazdu nie są znane, a projekt najwyraźniej zarzucono. Działko wz. 18 było prostą bronią, najlepiej nadającą się do zwalczania celów nieopancerzonych i gniazd broni maszynowej, natomiast miało słabą przebijalność pancerza. Wydaje się, że mimo to pojazdy takie mogły stanowić proste i tanie w produkcji pojazdy wsparcia w plutonach tankietek, z pewnymi ograniczonymi możliwościami zwalczania broni pancernej (w praktyce, samochody pancerne wz.29 uzbrojone w tą broń okazały się całkiem skutecznym środkiem walki z lekkimi czołgami).




TKS z nkm model A


Powiększ
Prototyp nkm-u model A na podstawie przeciwlotniczej. [2]
Powiększ
Ciekawe zdjęcie tankietki TKS, ze zdjętą osłoną nkm-u model A, po zdobyciu przez Niemców.

W 1937 roku w Fabryce Karabinów w Warszawie, pod kierownictwem inż. Bolesława Jurka skonstruowano najcięższy karabin maszynowy 20mm wz. 38 model A (w skrócie: FK-A). Na podstawie wyników prób prowadzonych w 1938 roku, dla potrzeb broni pancernej został oceniony jako lepszy od testowanych konstrukcji zagranicznych Oerlikon i Madsen, miał on także nieco lepszą przebijalność pancerza. Do czasu opracowania jeszcze nowszych konstrukcji, postanowiono wszcząć jego produkcję jako tymczasową broń dla broni pancernej i piechoty i zamówiono pierwszą partię 100 sztuk, pod oznaczeniem: nkm wz.38. Docelowym modelem nkm-u miał być nowo opracowywany model C (działający na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych).

Dla zastosowania w tankietkach opracowano podstawę czołgową z jarzmem kardanowym, konstrukcji inż. Jerzego Napiórkowskiego, umożliwiającym ruch w osi pionowej i poziomej. Jarzmo było osłonięte dużą półsferyczną ruchomą osłoną pancerną (dla porównania, 13 osłon z pierwszej serii wykonano odlewanych, dalsze - kute). Lufa była zamocowana pośrodku osłony, patrząc z boku, ale przesunięta na lewo od punktu centralnego. Przezbrojenie tankietki TKS wymagało jedynie niewielkich zmian w pancerzu, jak wymiana przedniej płyty z jarzmem broni oraz płyty nad jarzmem i płyty nad dowódcą z peryskopem odwracalnym Gundlacha, który został przesunięty w lewo od osi broni z uwagi na jej wymiary (część przezbrojonych tankietek były to wozy wczesnej serii, nie posiadające wcześniej peryskopu). Poza tym, modyfikacja pociągała konieczność niewielkich zmian rozmieszczenia wyposażenia wewnętrznego oraz zamocowania nowych uchwytów na 15 pięcionabojowych magazynków. Szesnasty magazynek przewożony był załadowany w broni. Zauważalnym detalem było usunięcie zbędnego masztu do strzelania przeciwlotniczego z prawej strony kadłuba. Przebudowę opracowano w lutym-marcu 1939. Ponieważ płyty pancerne tankietek były przykręcane na ramie, modyfikacja mogła być dokonana w warsztatach batalionowych, według instrukcji wydanej 22 czerwca 1939. Przezbrojenie TK-3 pociągało za sobą natomiast konieczność dalej idących zmian (szczegóły niżej). Prowadzono też w I połowie 1939 - na żądanie piechoty - prace studyjne nad zamontowaniem w tankiece nkm-u w wieży obrotowej, dostosowanej do ognia przeciwlotniczego, lecz z uwagi na małe wymiary tankietki koncepcja ta była zupełnie niepraktyczna i na skutek (słusznego) oporu Dowództwa Broni Pancernych, odstąpiono od niej.


Click to enlarge
TKS z działkiem 10. Brygady Kawalerii internowany na Węgrzech. Zwraca uwagę osłona przeciwpyłowa jarzma broni (nie wiadomo, czy standardowa, czy wprowadzona samodzielnie w tej jednostce) oraz wysoko umieszczony tłumik, wskazujący na tankietkę wczesnej serii. Pozują żołnierze węgierski i polski. [2]

Począwszy od 1937 roku kilkakrotnie zmieniano plany ile tankietek przezbroić w nkm-y, wahając się od przezbrojenia 1/3 ilości tankietek do ich całości. Wahano się też co do celowości przezbrojenia tankietek TK-3, które były bardziej zużyte. Jednocześnie, w 1938 i 1939 roku trwał wyścig z czasem w celu wdrożenia w różnych zakładach produkcji nkm-ów, ich luf, amunicji i celowników (więcej w artykule o nkm model A), a także osłon jarzm w zakładach Lilpop, Rau i Loewenstein (odlewane) i PZInż (kute) oraz płyt pancernych w Hucie Baildon. Wiosną 1939 Dowództwo Broni Pancernych określiło, że w miarę funduszy, początkowo zostanie przezbrojonych po 100 czołgów TKS (po 5 tankietek w kompanii), następnie reszta TKS, a docelowo wszystkie TKS i TK - około 570.

W kwietniu 1939 Dowództwo Broni Pancernych podjęło decyzję o przezbrojeniu w nkm-y pierwszych 10 tankietek TKS, lecz ostatecznie pojazdy do przeróbki wytypowano dopiero 7 lipca[4]. Pierwsze 10 nkm-ów dostarczono wojsku w maju 1939, kolejne 10 w lipcu. Pod koniec maja, w związku ze złożeniem zamówienia na kolejne 100 nkm-ów, zdecydowano przezbroić łącznie 150 czołgów: 80 TKS i 70 TK-3. Wobec tego, w czerwcu zlecono przezbrojenie kolejnej partii 14 TKS (pochodzącej z 12. Batalionu Pancernego), a 14 sierpnia - pozostałych 56 TKS i 70 TK-3. Według planu, wszystkie 150 miały być przezbrojone do stycznia 1940. Mimo planów i nacisków władz wojskowych na przyspieszenie terminów, program borykał się z opóźnieniami poddostawców. Dla przyspieszenia prac, przerobienie całej partii zlecono Fabryce Samochodów PZInż (Ursus), zamiast pierwotnie przewidzianych Warsztatów Doświadczalnych Biura Badań Technicznych BrPanc i warsztatów jednostek. Do wybuchu wojny zdołano wyprodukować około 55 nkm-ów, liczba kompletów części do przezbrojenia mogła być jednak niższa. Według harmonogramów dostaw, do 31 sierpnia były gotowe wszystkie elementy wyposażenia dla 40 wozów.

Poza pierwszą partią 24 tankietek TKS, według założeń, do 30 sierpnia 1939 miało być wykonane kolejne 8, a do 15 września dalsze 8 TKS i 16 TK-3[4]. Ostatecznie, zdążono przezbroić do wybuchu wojny, w lipcu-sierpniu 1939, prawdopodobnie jedynie 24 czołgi TKS pierwszej serii, być może w rzeczywistości nawet nieco mniej (20?), chociaż niewykluczone też, że więcej.

TK-3 z nkm model A

W maju 1939 zdecydowano ostatecznie poddać przebudowie także tankietki TK-3 w celu uniknięcia konieczności mieszania różnych typów sprzętu w jednostkach wyposażonych w TK-3. Już pod koniec 1938 roku w nkm przezbrojono eksperymentalnie egzemplarz modelowy tankietki TK, co wymagało dobudowania z przodu nadbudówki pancernego wykuszu strzelca, upodobniającego ten pojazd do TKS. Tankietka ta otrzymała również peryskop odwracalny Gundlacha dla strzelca/dowódcy, co poprawiło jego warunki obserwacji. Pociągnęło to za sobą zmianę konfiguracji przedniej części włazu w suficie (osobne jednoczęściowe przednie klapy włazów dla dowódcy i kierowcy, zamiast wspólnej szerokiej dwuczęściowej klapy). W egzemplarzu modelowym usunięto ponadto prawą klapę z przodu wanny kadłuba, umożliwiającą dostęp do mostu napędowego i hamulców, która kolidowała z nową nadbudówką. W styczniu 1939 przeróbka taka została zaaprobowana, a 14 sierpnia 1939 wydano instrukcję przebudowy i złożono w PZInż. wstępne zamówienie przebudowy 70 TK-3. Pod koniec sierpnia 1. i 8. Batalion Pancerny miały wysłać do przezbrojenia po 4 TK-3 (w zamian za otrzymane TKSy z działkami). Do 15 września 1939 planowano przezbroić w ten sposób 16 pierwszych tankietek TK, lecz brak dowodów, żeby zdołano to uczynić (niektóre publikacje sugerują, że trzy mogły zostać zmodyfikowane). Brak jest też informacji o dalszych losach egzemplarza modelowego (nie wiadomo także, czy był skonstruowany ze stali pancernej, czy zwykłej i czy nkm nie został z niego po przetestowaniu zdemontowany).

Modelowa tankietka TK-3 uzbrojona w nkm model A - widoczna inna, niż w TKS konstrukcja przedniej części kadłuba. Często zdjęcia te są mylone z TKS, zwłaszcza, że nie istnieją (lub się nie zachowały) podobnie dobre oficjalne zdjęcia TKS z nkm A.

Opis techniczny i opancerzenie tankietek z nkm nie różniły się od bazowych modeli TK i TKS. Dane techniczne również były w zasadzie takie same, z wyjątkiem nieco zwiększonej masy oraz długości z bronią.



Użycie:

Przydział:

Tankietki TKS z działkami i inne pojazdy 10. Brygady Kawalerii, po przekroczeniu granicy węgierskiej. Zwracają uwagę pokrowce na jarzmach broni i wylotach luf. Tankietki mają namalowane ciemne prostokąty obok luku obserwacyjnego kierowcy, o niejasnym przeznaczeniu (fałszywe wizjery?). Zobaczcie także szerszą scenę. [2]

Początkowo przewidywano przydzielenie 5 tankietek z nkm na szwadron lub kompanię tankietek (13 pojazdów), lecz 2 czerwca 1939 Dowództwo Broni Pancernych ograniczyło tę liczbę do 4 (po dwie na pluton), rezygnując z przezbrojenia czołgu dowódcy, który rzadziej brał udział bezpośrednio w walce. Na skutek żądań dowódców armii, plan rozdzielenia tankietek z nkm-ami zmieniał się w ciągu ostatnich tygodni przed wojną i w braku dokumentów, ich ostateczny przydział i ilość nie są do końca ustalone. Należy pamiętać, że przed wojną polska broń pancerna zorganizowana była w bataliony, które były jednostkami czasu pokoju i w razie wojny miały zmobilizować mniejsze jednostki.

W pierwszym rzędzie, 8 tankietek (przekazanych przez 2. Batalion Pancerny w Żurawicy) miało znaleźć się w zmotoryzowanej 10. Brygadzie Kawalerii płk. S. Maczka, w tym 4 tankietki w 101. Kompanii Czołgów Rozpoznawczych (wyposażonej w TKS) i 4 w Dywizjonie Rozpoznawczym (wyposażonym w TKF). Prawdopodobnie pododdziały Brygady otrzymały wszystkie etatowe tankietki[notka 1].

Kolejne 8 sztuk miało się znaleźć w drugiej brygadzie zmotoryzowanej: Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej (WBP-M), ale na podstawie rozkazu z 23 sierpnia brygada ta oddała swoje tankietki do 1. Batalionu Pancernego w Poznaniu i 8. Batalionu w Bydgoszczy, z przeznaczeniem dla szybciej mobilizowanych oddziałów, a sama miała otrzymać nowe tankietki do 5 września[4]. Najprawdopodobniej ostatecznie do WBP-M trafiły na początku września tylko 4 czołgi z działkami, przydzielone po dwa do 11. Kompanii Czołgów Rozpoznawczych i Dywizjonu Rozpoznawczego. Należy zaznaczyć, że według rozkazów, w obu brygadach zmotoryzowanych kompanie czołgów rozpoznawczych ujmowano jako plutony czołgów przydzielone do poszczególnych pułków. W sierpniu planowano też zwiększyć w dalszej kolejności ilość tankietek z działkami do 12 w każdej z brygad, czego nie zdążono zrealizować[4].

Po 4 tankietki przydzielono podczas mobilizacji do 71. Dywizjonu Pancernego Wielkopolskiej Brygady Kawalerii i 81. Dywizjonu Pancernego Pomorskiej BK, mobilizowanych odpowiednio przez 1. i 8. Batalion Pancerny (dotyczyło to pojazdów pierwotnie przewidzianych dla WBP-M). Należy podkreślić, że oba oddziały wyposażone były w tankietki TK-3, więc złamano zasadę nie mieszania typów sprzętu. Według niektórych relacji, 81. Dywizjon miał otrzymać jednak tylko 3 tankietki[notka 2].

Brak jest informacji o 4 ostatnich tankietkach z działkami pierwszej partii, jak również o ewentualnych dalszych. Zgodnie z pierwotnym planem rozdziału z 21 czerwca 1939, po brygadach zmotoryzowanych miały je otrzymać w kolejności dywizjony: 71, 51, 81, 11, 91, 62, 61 (łącznie 44 pojazdy). Według natomiast zmodyfikowanego planu, pozostałe tankietki z serii 24 sztuk miały otrzymać: 62. Dywizjon Pancerny Podolskiej BK i 91. Dywizjon Pancerny Nowogrodzkiej BK (wyposażony w TK-3), mobilizowane przez 4. i 6. Batalion Pancerny. Według L. Komudy, dokumenty sugerują, że jednostki te faktycznie otrzymały je na początku sierpnia[4], lecz brak jest informacji ani przesłanek, żeby te dywizjony posiadały tankietki z działkami we wrześniu 1939[notka 3]. Istnieją natomiast przesłanki, że tankietki TKS z działkami mógł posiadać 51. Dywizjon Pancerny Krakowskiej BK (mobilizowany przez 5. Batalion Pancerny i wyposażony w TK-3), gdyż na jego szlaku bojowym (na północ od Kielc) odnaleziono osłonę jarzma nkm-u. Brak jest na ten temat dokumentów lub wspomnień, jednakże jest to prawdopodobne, tym bardziej, że jednostka ta była czwarta w kolejności do przezbrojenia według pierwotnego planu. K. Gaj z kolei sugeruje, że 4 tankietki TKS z działkiem otrzymała 71. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych, a 3 tankietki TK-3 z działkiem - 81. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych.

Użycie bojowe


Tankietka z nkm, być może Edmunda Orlika z 71. Dywizjonu Pancernego, zdobyta przez Niemców po upadku Warszawy, z niemieckimi żołnierzami.
Porzucona tankietka TKS z niezidentyfikowanej jednostki. Przeznaczenie ciemnego prostokąta obok wizjera kierowcy (innego, niż na znanych pojazdach 10.BK) nie jest jasne.
Tankietki TKS po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, pierwsza z prawej jest uzbrojona w nkm.
Sprzęt zgromadzony po kapitulacji Warszawy na Wybrzeżu Kościuszkowskim - widoczne przynajmniej dwa TKS z działkami (czwarta od prawej jest na zdjęciu na początku rozdziału). Poszukujemy zdjęcia lepszej jakości!
Spalona tankietka TKS z działkiem.

Tankietki uzbrojone w nkm-y były aktywnie używane bojowo podczas kampanii wrześniowej 1939, lecz brak jest konkretnych informacji co do działań większości z nich. Jedynie część działań tankietek I plutonu 71. Dywizjonu Pancernego Wielkopolskiej Brygady Kawalerii jest lepiej znana i rozpopularyzowana, aczkolwiek też obfituje w niejasności. 14 września 1939 pod BrochowemW nad Bzurą pluton tankietek (trzy, z tego jedna z nkm), wspierając natarcie 7. pułku strzelców konnych i strzelając przez rzekę, unieruchomił 2 lub 3 niemieckie czołgi 4 DPanc, pomagając w zajęciu wsi. Do najbardziej znanego starcia doszło 18 września koło Pociechy w Puszczy Kampinoskiej. Wówczas trzy tankietki, w tym tylko jedna uzbrojona w nkm, zaskoczyły w zasadzce z boku na skrzyżowaniu leśnych dróg 3 niemieckie czołgi PzKpfw-35(t) z 11. Pułku Pancernego 1. Dywizji Lekkiej. Tankietka z nkm dowodzona przez plut. pchor. Edmunda Romana OrlikaW zdołała unieruchomić wszystkie 3 czołgi, ogniem z lewej flanki; przynajmniej jeden się przy tym zapalił. W walce tej prawdopodobnie zginął po stronie niemieckiej m.in. książę Victor von RatiborW.

Następnego dnia ocalały pluton tankietek wspierał polskie oddziały w boju o Sieraków w Puszczy Kampinoskiej i tankietka z działkiem Orlika, działając krótkimi wypadami z wykopów na lewej flance atakujących Niemców, znowu unieruchomiła kilka czołgów z 11. Pułku Pancernego i 65. Dywizjonu Pancernego. Orlik podawał zniszczenie 7 czołgów, jednakże ta liczba nie jest pewna, zwłaszcza, że ogień do czołgów prowadziła także polska artyleria (według polskich relacji, Niemcy utracili ogółem ok. 20 czołgów). Ocalała tankietka z nkm następnie dotarła do Warszawy i brała udział w końcowej fazie jej obrony, lecz bez sukcesów. Istnieją jednak kontrowersje, czy w obronie Warszawy i podczas boju o Brochów dowodził nią Edmund Orlik, czy kapral Roman Nawrocki, ponadto w literaturze spotykane są także inne wersje przebiegu starcia pod Pociechą[notka 4]. Możliwe, że do Warszawy dotarły dwie tankietki z nkm-ami z 71. Dywizjonu. Brak jest informacji o losach pozostałych tankietek z działkami tego dywizjonu, jak również brak konkretnych informacji o ich działaniach podczas dwóch pierwszych tygodni wojny, kiedy dywizjon najwyraźniej nie miał starć z bronią pancerną. Warto zaznaczyć, że 71. Dywizjon Pancerny walczył od pierwszego dnia wojny, początkowo w rejonie LesznaW, a 2 września wspierał polskich żołnierzy w krótkim wypadzie na terytorium niemieckie, podczas którego jego tankietki walczyły z oddziałami straży granicznej (Grenzwachtu) we wsi Geyersdorf (ob. Dębowa ŁękaW). Od 7 września Dywizjon brał udział w bitwie nad BzurąW, w rejonie ŁęczycyW, ZdunówW i GłownaW. 9 września 71. Dywizjon przejął kolejną tankietkę z działkiem, znalezioną w transporcie kolejowym na stacji JackowiceW (prawdopodobnie był to czołg odesłany przez 81. Dywizjon do naprawy). Być może tankietki z działkami były wśród pozostałych tankietek II plutonu, które zniszczono około 18 września w Puszczy Kampinoskiej z braku paliwa[notka 5].

W pozostałych jednostkach tankietki z działkami niewątpliwie również były aktywnie używane, jednak brak jest co do nich konkretnych informacji. Tankietki 10. Brygady Kawalerii (zmotoryzowanej) przyczyniły się do udanych walk opóźniających Brygady podczas pierwszych dni kampanii, w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym, przeciw oddziałom dwóch dywizji pancernych (2 PzDiv i 4 LeDiv). Tankietki brygady zadebiutowały bojowo 1 września pod JordanowemW, a w kolejnych dniach walczyły m.in. pod DobczycamiW, TymbarkiemW, Nowym WiśniczemW. Tankietki z działkami zapewne były odpowiedzialne za część pojazdów wroga zniszczonych przez żołnierzy brygady, aczkolwiek wyraźne informacje na ten temat są podawane tylko odnośnie boju pod AlbigowąW 9 września, gdzie tankietki 101. Kompanii zniszczyły kilka czołgów, przyczyniając się do powstrzymania niemieckiego natarcia. W dniach 15-17 września tankietki Brygady wspierały udane natarcie na wieś Zboiska pod Lwowem, nie walcząc jednak przeciw broni pancernej. Cztery ocalałe tankietki z działkami zostały wycofane wraz z Brygadą na Węgry 19 września, gdzie zostały następnie internowane.

Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa walczyła od drugiego tygodnia września w centralnej i wschodniej Polsce. Tankietki jej Dywizjonu Rozpoznawczego poniosły ciężkie straty 6 (lub 7) pojazdów w walkach pod LipskiemW 10 września przeciwko 15. Pułkowi Zmotoryzowanemu, lecz nie wiadomo, czy tankietki z działkami brały w nich udział. 13 września tankietki 11. Kompanii wzięły udział w nieudanym ataku na przyczółek w AnnopoluW. Na pewno tankietki z działkami uczestniczyły w ostatniej bitwie brygady o Tomaszów Lubelski w dniach 18-19 września 1939, w której polskie oddziały nie zdołały przebić się przez niemiecką obronę w kierunku Lwowa i utraciły wszystkie pojazdy (dowódca jednej z nich, Stanisław Żak, został przedstawiony do Krzyża Walecznych[2]).

Czołgi 81. Dywizjonu Pancernego walczyły w "korytarzu pomorskim" na północy. 1 września działały w okolicy ChojnicW, w tym ostrzelały ciężarówki z piechotą pod Nową CerkwiąW. 3 września, wydostając się z okrążenia w Borach Tucholskich, dywizjon walczył z czołgami z 6 Pułku Pancernego (3 PzDiv) w rejonie wsi Polskie ŁąkiW i pod ŚwieciemW, tracąc ogółem 4 tankietki. Nie są znane szczegóły udziału w walkach tankietek z działkami, lecz wiadomo, że jedna z nich została 4 września odesłana na tyły do Włocławka z powodu zatarcia silnika (prawdopodobnie ta tankietka została później przejęta przez 71. Dywizjon, aczkolwiek brak informacji o jej uszkodzeniach przy przejęciu; mogła też już być po naprawie). Do 6 września wszystkie wyeksploatowane pojazdy dywizjonu znajdowały się w kiepskim stanie technicznym, a dwie ostatnie tankietki z nkm-ami uległy tego dnia awariom na patrolu i były ściągniete samochodami. Pozostałości oddziału, z 6 tankietkami, odesłano na tyły (przez Kutno i Warszawę do ŁuckaW) dla reorganizacji, która nie nastąpiła. Dywizjon nie używał już swoich tankietek w akcji, a dwie ostatnie naprawione TK-3 (z km-ami) zostały wycofane na Węgry. Nie wiadomo, co się stało z tankietkami TKS z nkm-ami (zob. też [notka 6]). Według M. Żebrowskiego, 81. Dywizjon miał ogółem tylko 3 tankietki z nkm-ami i 150 sztuk amunicji do nich. Dowódca jednej z nich, pchor. Adam Byrzykowski, został odznaczony Krzyżem Walecznych[7].

Znane są zdjęcia przynajmniej 11 tankietek TKS z nkm zniszczonych lub porzuconych w 1939 roku oraz 4 ewakuowanych na Węgry, co daje większość użytych pojazdów. Ich identyfikacja jednak jest na ogół niestety niemożliwa. Jak wspomniano wyżej, prawdopodobnie tankietki TKS z działkami posiadał 51. Dywizjon Pancerny Krakowskiej BK, z którego prawdopodobnie pochodzi szeroko obfotografowany porzucony TKS, opisywany jako znajdujący się na drodze Kielce - Skarżysko-Kamienna (zob. w galerii poniżej).
  Tankietki z działkami posiadała także sformowana w toku kampanii Grupa Pancerno-Motorowa Dowództwa Obrony Warszawy. Istnieje fotografia sprzętu zgromadzonego na Wybrzeżu Kościuszkowskim po kapitulacji Warszawy, na której widoczne są przynajmniej dwie tankietki uzbrojone w nkm-y. Jedna z nich jak wiadomo przybyła 20 września z I plutonu czołgów 71. Dywizjonu Pancernego, natomiast nie jest znane pochodzenie drugiej (być może z tego samego oddziału)[notka 6].

Poza czterema tankietkami z nkm z 10. Brygady Kawalerii internowanymi na Węgrzech, pozostałe zostały przejęte przez Niemców, na ogół zniszczone lub uszkodzone. Ich użycie przez Niemców nie jest bliżej znane, aczkolwiek istnieje kilka zdjęć tankietki (tankietek?) z nkm i niemieckimi modyfikacjami, jak reflektory, w niemieckiej służbie. Jednakże, polskie tankietki generalnie były przez Niemców używane jedynie do zadań policyjnych i przeciwpartyzanckich, gdzie nkm-y były mniej przydatne. Węgrzy wcielili ogółem 7 internowanych TKS-ów do służby, lecz węgierskie publikacje nie wspominają o tankietkach z działkami i jako uzbrojenie polskich tankietek podają karabin maszynowy.

* * *

Garstka TKS-ów uzbrojonych w nkm 20mm była jedynymi z polskich tankietek, które mogły walczyć skutecznie z niemiecką bronią pancerną. Ich pociski mogły w sprzyjających warunkach przebić pancerz praktycznie wszystkich ówczesnych niemieckich (i radzieckich) czołgów, a na najczęstszych odległościach walki - większości z nich, w tym "ciężkich" PzKpfw IV. Podobnie, jak w przypadku innych tankietek, ich możliwości limitowało słabe opancerzenie, wrażliwe na wszystkie środki przeciwpancerne. Pewnym problemem w ich wypadku było siłą rzeczy zaopatrzenie w amunicję. Istnieje wprawdzie relacja E. Orlika o zastosowaniu zdobycznej amunicji niemieckiej, która miała pasować do polskich działek, budzi to jednak pewne wątpliwości[notka 7].
  W sytuacji słabego wyposażenia polskiej armii w pojazdy bojowe mogące zwalczać broń pancerną wroga, co wynikało z ograniczeń finansowych, a także mocy produkcyjnych polskich zakładów, przy dążeniu do samowystarczalności, przezbrojenie tankietek w działka automatyczne było właściwym krokiem, pozwalającym na radykalne zwiększenie ich wartości bojowej na nowoczesnym polu walki. Wobec niemożności szybkiego znaczącego zwiększenia liczby posiadanych czołgów lekkich, program przezbrojenia tankietek pozwalał (przynajmniej w teorii) na szybkie i stosunkowo tanie podwojenie liczby pojazdów pancernych mogących walczyć z bronią pancerną, przez "zagospodarowanie" 150 z istniejących tankietek. Niestety, mimo wczesnego dostrzeżenia celowości takiego uzbrojenia tankietek, program ten był początkowo realizowany powoli, a następnie borykał się z różnymi opóźnieniami, związanymi z wdrażaniem do produkcji nowych konstrukcji, co skutkowało zbyt małą ilością przezbrojonych pojazdów. Te, które ukończono, pojawiły się dosłownie "za pięć dwunasta" przed wojną. Uzyskano w ten sposób wartościowe niszczyciele czołgów, przynajmniej jak na warunki 1939 roku (nie były one oczywiście niszczycielami czołgów w rozumieniu samobieżnych dział przeciwpancernych i nie takie było ich przeznaczenie, lecz pewna analogia jest uprawniona). Warto zwrócić uwagę, że polskie tankietki były w tym czasie jedynymi pojazdami tego rodzaju na świecie - jedynie Włosi montowali działka 20 mm Solothurn w swoich tankietkach, lecz dopiero po 1940 roku. Inną kwestią jest, że jedynie w Polsce i Włoszech bezwieżowe tankietki stanowiły podstawę wojsk pancernych. Istniały co prawda czechosłowackie eksportowe tankietki Skoda S-Id, uzbrojone w działko 37 mm, lecz były to pojazdy większe, stanowiące w istocie działa samobieżne. Do takiej samej klasy należy też odnieść francuskie małoseryjne pojazdy Renault AMR-35 ZT-3, uzbrojone w działko 25 mm, na podwoziu czołgu rozpoznawczego.




Galeria:


Powyżej i poniżej: seria fotografii porzuconej tankietki TKS z działkiem, opisywanych m.in. jako droga Kielce - Skarżysko-Kamienna, co sugeruje 51. Dywizjon Pancerny. Warto zauważyć umiejscowienie peryskopu, widoczne na górnym zdjęciu.
Lewe górne zdjęcie - z kolekcji Krzysztofa Kuryłowicza.

↗↗     Dalsze zdjęcia



Poniżej: TKS uzbrojony w nkm zniszczony w Tarnawatce, na szosie Tomaszów Lubelski - Zamość (zidentyfikowaliśmy prawdopodobne miejsce). Tankietka mogła należeć do Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej, walczącej pod Tomaszowem Lubelskim, aczkolwiek nie jest to pewne[notka 3]. Na pierwszym zdjęciu tankietka zapewne wciąż się pali. Na dalszych zdjęciach jej działko zostało wymontowane i została zepchnięta do rowu.



Po lewej: tankietka TKS z nkm zdobyta i transportowana przez Niemców na przyczepie Sd.Ah 115.
  Po prawej: tankietka z nkm, być może z 71. Dywizjonu Pancernego (ta sama, co na pierwszym zdjęciu w sekcji "użycie bojowe") holowana przez ciągnik C4P, wraz z ciągnikiem C2P po upadku Warszawy.

Powyżej i poniżej zdjęcia tankietek (tankietki?) TKS z działkiem w niemieckiej służbie, z niemieckimi modyfikacjami, jak reflektory na błotnikach. Wydają się one także przemalowane w jednolity kolor szary (Panzergrau). Nietypowy jest jednak brak stosowanych na niemieckich pojazdach oznaczeń państwowych - krzyży (mogły być używane przez jakąś formację porządkową?). Na lewym górnym zdjęciu, na drugim planie widoczne przyczepki do tankietek (wydają się francuskie - zdobyte w 1940 roku?).

TKS z nkm, autor: Thierry Vallet

Rysunki TKS z działkiem, autor P. Sembrat [2].



Dalsze części:


Część I: Historia i produkcja
Część II: Malowanie, opis techniczny, dane i modele
Część III: Użycie tankietek, zdjęcia
Część V: Eksperymentalne tankietki i osprzęt specjalny
Część VI: W służbie zagranicznej
Działa samobieżne
Galeria TKS


Notatki:
1. Wyrażane są w niektórych publikacjach wątpliwości, czy 10.BK ostatecznie otrzymała wszystkie etatowe 8 tankietek, czy tylko 4 (patrz notatka 2 poniżej), lecz fakt, że 4 z nich doprowadziła na Węgry przemawia za tym, że mogło być ich więcej, biorąc pod uwagę trudne do uniknięcia straty bojowe i pozabojowe. Zdaniem L. Komudy i N. Bączyka, nie istniały przeszkody formalne i techniczne, istniały zaś konkretne rozkazy, aby we wrześniu 1939 r. 10.BK miała komplet 8 TKS z działkiem, które w tym celu otrzymał 2. Batalion Pancerny.
2. Marian Żebrowski, "Zarys historii polskiej broni pancernej"[
7] podaje, że 81. Dywizjon miał 3 TKS z nkm i tyle TK-3 odesłał do przezbrojenia (s.335), oraz że 101. Kompania Czołgów Rozpoznawczych i Dywizjon Rozpoznawczy 10. Brygady Kawalerii miały po 2 tankietki. Należy mieć przy tym na uwadze, że źródło to ma charakter przyczynkowy. Według jednak J. Ledwocha, o 3 czołgach w 81. Dywizjonie mówią też inne relacje. Kwestia ta nie jest jasna, gdyż 8. Batalion Pancerny powinien posiadać 4 TKS z działkami przekazane przez WBP-M - chyba, żeby czwarty trafił do innego mobilizowanego oddziału (81. lub 82. Samodzielnej Kompanii Czołgów Rozpoznawczych?).
3. Pewne wątpliwości budzi przynależność tankietki z działkiem zniszczonej w Tarnawatce (na północ od Tomaszowa Lubelskiego), skierowanej na Zamość, biorąc pod uwagę, że pododdziały Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej walczyły na zachód od Tomaszowa Lubelskiego i starały się przebić na południe. W grę teoretycznie może wchodzić także działający na północ od Tomaszowa 91. Dywizjon Pancerny lub nie wymieniany wśród jednostek mogących posiadać tankietki z nkm-ami, 61. Dywizjon Pancerny, aczkolwiek brak jest w literaturze informacji o ich walkach konkretnie w Tarnawatce i ewentualnych stratach tamże.
4. Z artykułów Janusza Magnuskiego opartych na relacjach Romana Orlika ("Orlik atakuje pierwszy" w Za Wolność i Lud nr 20/1978 i "Bój pod Sierakowem" w nr 39/1979) i powtórzonych w późniejszej książce[1], wynika, że Orlik dowodził tankietką z nkm pod Brochowem (unieruchamiając 3 czołgi), pod Pociechą (przygotowując zasadzkę na bezpośredni rozkaz gen. Abrahama i niszcząc w lesie 3 czołgi) i pod Sierakowem (unieruchamiając 7 czołgów) oraz doprowadził tę tankietkę jako jedyną z 71. Dywizjonu do Warszawy (na temat walk pod Brochowem i w Warszawie zostały zamieszczone jedynie wzmianki). Znalazła się tam również informacja o pobraniu amunicji z niemieckiego samochodu. W liście do redakcji z 1979 roku jednakże Roman Nawrocki napisał, że 71. Dywizjon miał tylko dwie tankietki z nkm i to on w drugiej dekadzie września objął dowództwo tankietki z nkm po rannym kapralu Pachockim i dowodził nią w boju o Brochów (unieruchamiając tylko 2 czołgi, a trzeciego nie), a Orlik miał dowodzić w tym boju zwykłą tankietką, z km. Nawrocki natomiast nic nie wiedział o przebiegu starć pod Pociechą i Sierakowem, gdyż został odkomenderowany do kolumny artylerii (z kontekstu wynika, że ze "swoją" tankietką, lecz niewątpliwie tankietka z nkm była pod Pociechą obecna). Podał dalej, że to on następnie doprowadził tankietkę z nkm do Warszawy i dowodził nią tam (bez sukcesów), a Orlik doprowadził swoją tankietkę, jako drugą z 71. Dywizjonu. Kwestii tej nie udało się rozstrzygnąć, aczkolwiek pojawienie się relacji Nawrockiego jako drugiej i kwestionowanie tylko części elementów wskazywanych przez Orlika, przemawia za jej prawdziwością. Nawrocki mógł się jednak także mylić i obaj mogli dowodzić tankietkami z nkm pod Brochowem (zwłaszcza, że inny uczestnik K. Nowakowski napisał o "wozach z nkm"). Niewykluczone jest także w świetle obu relacji, że Orlik w międzyczasie otrzymał "własną" tankietkę z nkm, z którą wziął udział w starciu pod Pociechą i do Warszawy doszły w ten sposób dwie tankietki z nkm (Nawrocki nie odnosił się już wprost, jak była uzbrojona tankietka, z którą Orlik dotarł do Warszawy). Odnośnie samego starcia pod Pociechą, w pierwszym z artykułów J. Magnuski podał, że kierowcą tankietki Orlika w tym boju był pchor. Kazimierz Nowakowski. Według R. Szubańskiego, Nowakowski potwierdził w swojej relacji fakt zniszczenia przez tankietki 3 czołgów pod Pociechą, nie wspominając jednak imiennie o Orliku (nieznana jest rola samego Nowakowskiego według tej relacji, prosimy o kontakt, jeśli ktoś ma do niej dostęp). Zamieszanie zwiększa fakt, że "Zarys historii polskiej broni pancernej" M. Żebrowskiego (s.297) w ogóle nie wymienia nazwisk Orlika, Nawrockiego ani Nowakowskiego w rozdziale dotyczącym 71. Dywizjonu, natomiast pisze, że w starciu pod Pociechą brał udział I pluton pod dowództwem por. Kalinowskiego (dowódca I plutonu, a następnie szwadronu tankietek) i uczestniczyli w nim kpr. Tritt, kpr. Pachocki i plut. Łopatka. Co dziwne, Orlika, Nawrockiego ani Nowakowskiego brak też wśród 20 imiennie wyróżnionych żołnierzy 71. Dywizjonu w przytaczanych fragmentach wspomnień gen. Abrahama, ani w zbiorczym rozkazie o odznaczeniach z 28 września. Zniszczenie przez Orlika w leśnym starciu trzech czołgów potwierdza także wcześniejszy artykuł J. Magnuskiego "W walce z pancerną nawałą" (ZWiL 39/1977) oparty na relacji R. Okuszki, który słyszał o tym od Orlika podczas obrony Warszawy (można z tego wywnioskować, że było to wówczas znaną historią, którą można było w dodatku zweryfikować u innych uczestników). Warto dodać dla kompletności, że do zniszczenia osobiście dwóch czołgów z nkm-u 18 września pretendował także Władysław Tritt w liście w Stolicy 1/1967 (zacytowany jako W. Pritt), podając kompletnie niewiarygodną wersję, że w czołgu miał zginąć generał von FritschW, aczkolwiek jego opis może odpowiadać śmierci księcia von Ratibor. Opisywane są też inne wersje starcia pod Pociechą, w których do zniszczenia czołgów niemieckich pretendują działka ppanc ułanów.
5. Nie jest też do końca jasna kwestia tankietek 71. Dywizjonu porzuconych z braku paliwa. R. Szubański w swojej zasadniczej pozycji "Polska broń pancerna w 1939 roku" napisał, że porzucono z braku paliwa tankietki II plutonu ppor. J. Dąbrowskiego, a Orlik walczył w I plutonie, jednakże w innych książkach podał informacje odwrotne, przypisując Orlika do II plutonu (prawdopodobnie to starszy błąd, nieskorygowany w pozycji "Pancerne boje września" z 2009). Również M. Żebrowski napisał, że do Warszawy dotarły tankietki plutonu Dąbrowskiego. Wydaje się jednak, że Orlik walczył w I plutonie, a zamieszanie może wynikać z tego, że ppor. Dąbrowski walczył podczas obrony Warszawy (ale niekoniecznie z czołgami "swojego" plutonu).
6. Prawdopodobne jest, że do stolicy dotarły dwie tankietki z działkami z 71. Dywizjonu Pancernego, Orlika i Nawrockiego, lub mogła tam trafić inna tankietka z jego II plutonu, o którym niewiele wiadomo. Teoretycznie jedna lub dwie tankietki z nkm-ami mogły być przejęte z 81. Dywizjonu Pancernego, który na szlaku odwrotu 8 września przebywał w Warszawie (R. Szubański podaje, że posiadał on wcześniej 6, a później nadal 5 tankietek). Być może w Warszawie mogły się znaleźć tankietki, których przezbrajania nie zakończono w Ursusie w chwili wybuchu wojny, o ile takie były i nie zostały wysłane do innych jednostek, jak WBP-M. Podane możliwości to jednak spekulacje, które mogą być zanegowane przez ewentualne nieznane relacje lub dokumenty. Należy zaznaczyć, że przynajmniej w chwili sformowania Grupy Pancerno-Motorowej (5 września) w jej składzie podawano tylko 13 tankietek z km-ami.
7. O użyciu niemieckiej amunicji napisał J. Magnuski opisując relację E. Orlika, jednakże nie jest jasne, czy fakt ten miał miejsce, wobec zanegowania kilku elementów relacji Orlika (patrz powyżej) i nie wiadomo, czy amunicja ta była istotnie zamienna. Wprawdzie polska amunicja była wzorowana na "długim" naboju Solothurn 20x138 mm używanym przez Niemców, lecz różniła się nieco dłuższą łuską 140 mm. Nadto, Roman Nawrocki w swojej relacji nie potwierdził użycia niemieckiej amunicji, natomiast twierdził, że znalazł skrzynki z amunicją zakopywane przez polskiego żołnierza (mógł co prawda nie wiedzieć o ewentualnym użyciu niemieckiej amunicji, gdyż nie odnosił się do działań Orlika 18-19 września).

Główne źródła:
1. Janusz Magnuski, "Karaluchy przeciw panzerom"; Pelta; Warszawa 1995
2. Leszek Komuda, "Przeciwpancerne tankietki" w: "Militaria" Rok 1 Nr 3 i Nr 4.
3. A. Jońca, R. Szubański, J. Tarczyński, "Wrzesień 1939 - Pojazdy Wojska Polskiego - Barwa i broń"; WKŁ; Warszawa 1990.
4. Leszek Komuda, Norbert Bączyk, "Niszczyciel czołgów po polsku" w: "Nowa Technika Wojskowa" numer specjalny 6 (3/2009).
5. Rajmund Szubański, "Polska broń pancerna w 1939 roku"; Warszawa 2004
6. Mirosław Zientarzewski, "Przeciwpancerne tekaesy" w: "Militaria i Fakty" 2/2006
7. Marian Żebrowski, "Zarys historii polskiej broni pancernej", Londyn 1971
8. Krzysztof M. Gaj, "Czołg rozpoznawczy TK-S", Warszawa 2013
AJ - zdjęcia ze zbiorów Adama Jońcy
źródło nie określone - głównie różne zdjęcia robione przez anonimowych żołnierzy niemieckich


[ Strona główna PIBWL ] [ Polska broń pancerna ] [ Oddziały pancerne ] [ Steel Panthers ] [ Linki ] In English


Mile widziane komentarze, poprawki, uzupełnienia i zdjęcia - piszcie!

Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli o ile istnieją co do nich prawa autorskie. Publikowane są jedynie w celach edukacyjnych i naukowych.
Prawa do tekstu i układu zastrzeżone © Michał Derela 2007.