![]() |
[ Strona główna / Polska broń pancerna / czołgi ] [ Polskie oddziały pancerne ] [ Steel Panthers ] [ Linki ] | |
| © Michał Derela, 2007 | ||
![]() |
| TKS z działkiem, porzucony we wrześniu 1939 |
Jedynymi wersjami polskich lekkich bezwieżowych czołgów rozpoznawczych (tankietek), które mogły skutecznie walczyć z bronią pancerną przeciwnika we wrześniu 1939, były tankietki TKS przezbrojone w działko automatyczne 20 mm polskiej konstrukcji, nazywane wówczas najcięższym karabinem maszynowym (nkm). Niestety, przed wybuchem wojny jedynie nieliczne czołgi z takim uzbrojeniem zdążyły wejść do służby. Mając atuty w postaci ruchliwości i małych wymiarów, okazały się skutecznymi niszczycielami czołgów i jedynymi z najbardziej wartościowych polskich pojazdów pancernych kampanii wrześniowej.
Zobaczcie historię powstania i rozwoju polskich tankietek w artykule głównym, opis techniczny, dane i malowanie w części II i modele w części III.
Od razu po zakupie licencji na wytwarzanie brytyjskiej tankietki Carden-Loyd Mk.VI i następnie podjęciu produkcji ulepszonego pojazdu własnej konstrukcji TK-3 (TK), zdawano sobie w Polsce sprawę, że tankietka uzbrojona w ciężki karabin maszynowy 7,92mm wz.25 Hotchkiss nie może walczyć skutecznie z pojazdami pancernymi, a nadaje się jedynie do zwalczania siły żywej i nieopancerzonych pojazdów. Ponieważ już Anglicy oferowali jako jeden z wariantów Carden-Loyda lekkie działo samobieżne uzbrojone w działko kawaleryjskie Vickers 47mm, także w Polsce przewidywano rozwinięcie własnych wariantów silniej uzbrojonych pojazdów wsparcia. Rozwój polskich konstrukcji na bazie tankietki poszedł dwutorowo: skonstruowano eksperymentalne lekkie działa samobieżne TKD z działkiem piechoty 47mm wz.25 Pocisk oraz podjęto próby zastąpienia w standardowej tankietce karabinu maszynowego przez wielkokalibrowy karabin maszynowy (wkm) lub małokalibrowe działko.
Początkowo planowano uzbrojenie tankietek TK w wielkokalibrowy karabin maszynowy 13,2mm wz.25 Hotchkiss w jarzmie kulistym, lecz ponieważ jego przebijalność pancerza okazała się zbyt niska, a rozrzut pocisków za duży, zrezygnowano z tego na rzecz uzbrojenia tankietek w działko kalibru 20 mm. Rozważano zamocowanie w tankietce działka automatycznego 20mm Oerlikon S, testowanego na podstawie uniwersalnej w Polsce w 1934, jednakże ostatecznie nie wypróbowano go w czołgu.
![]() |
![]() |
| Eksperymentalna tankietka TKS z działkiem Solothurn S18-100 (można je odróżnić od nkm FK-A po krótszej lufie, osadzonej niżej, w mniejszej osłonie). [2] | |
Pierwszą próbą uzbrojenia tankietki w działko 20 mm było eksperymentalne zamontowanie w jednej tankietce TKS na przełomie 1935 i 1936 roku zakupionego w Szwajcarii samopowtarzalnego działka Solothurn S18-100, klasyfikowanego wówczas jako najcięższy karabin (nkb). Zamontowano go w przedłużonym jarzmie kardanowym, z półkulistą osłoną. W lutym 1936 prowadzono próby poligonowe pojazdu. Próba ta wykazała celowość uzbrojenia tankietek w automatyczne działko tego kalibru. Testowane działka Solothurn, Oerlikon i Madsen nie spełniały jednak wszystkich wymagań, przy czym Solothurn strzelał jedynie ogniem pojedynczym i kąt jego naprowadzania przy zamocowaniu w tankietce był ograniczony na skutek bocznego osadzenia magazynka, a Oerlikon S był za ciężki (jedynie Solothurn z nich testowano w czołgu). Postanowiono więc poszukać nowszych wzorów broni tego typu. Jednocześnie, w Polsce od 1936 podjęto własne prace nad kilkoma modelami własnych działek automatycznych, klasyfikowanych wówczas jako najcięższe karabiny maszynowe, dla celów broni pancernej, lotnictwa i obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej piechoty.
![]() |
| Fragment zdjęcia TKS testowanego z działkiem 37 mm wz.18 w 1936 (na powiększeniu, holowany jest przez prototyp czołgu 7TP). [6] |
Około 1936 testowano również tankietkę TKS uzbrojoną w krótkolufowe działko półautomatyczne 37mm wz.18 Puteaux (SA-18), zamontowane w zmodyfikowanym standardowym jarzmie okrągłym, zamiast km-u, podobnie jak w części polskich samochodów pancernych. Znane jest tylko zdjęcie z testów, lecz szczegóły testów i decyzje dotyczące tego pojazdu nie są znane - projekt najwyraźniej zarzucono. Działko wz. 18 było prostą bronią, najlepiej nadającą się do zwalczania celów nieopancerzonych i gniazd broni maszynowej, natomiast miało słabą przebijalność pancerza. Wydaje się, że mimo to pojazdy takie mogły stanowić proste i tanie w produkcji pojazdy wsparcia w plutonach tankietek, z pewnymi ograniczonymi możliwościami zwalczania broni pancernej (w praktyce, samochody pancerne wz.29 uzbrojone w tę broń okazały się całkiem skutecznym środkiem walki).
![]() | |
| Prototyp nkm-u model A na podstawie przeciwlotniczej. [2] | |
![]() | Nkm model A osadzony w TKS, ze zdjętą osłoną, po zdobyciu przez Niemców. |
W 1937 roku w Fabryce Karabinów w Warszawie, pod kierownictwem inż. Bolesława Jurka skonstruowano nkm 20mm wz. 38 model A (FK-A). Dla potrzeb broni pancernej został oceniony jako lepszy od testowanych konstrukcji zagranicznych Oerlikon i Madsen, miał on także nieco lepszą przebijalność pancerza. Do czasu opracowania jeszcze lepszych konstrukcji, postanowiono wszcząć jego produkcję jako tymczasową broń dla broni pancernej i piechoty i zamówiono pierwszą partię 100 sztuk. Docelowym modelem nkm-u miał być nowo opracowywany model C.
Dla zastosowania w tankietkach opracowano podstawę czołgową z jarzmem kardanowym, konstrukcji inż. Jerzego Napiórkowskiego, umożliwiającym ruch w osi pionowej i poziomej. Jarzmo było osłonięte dużą półsferyczną ruchomą osłoną pancerną (13 osłon z pierwszej serii wykonano odlewanych, dalsze - kute). Lufa była zamocowana pośrodku osłony, patrząc z boku, ale przesunięta na lewo od punktu centralnego. Przezbrojenie tankietki TKS wymagało jedynie niewielkich zmian w pancerzu, jak wymiana przedniej płyty z jarzmem broni oraz płyty nad jarzmem i płyty nad dowódcą z peryskopem odwracalnym Gundlacha, który został przesunięty w lewo od osi broni z uwagi na jej wymiary (część przezbrojonych tankietek były to wozy wczesnej serii nie posiadające wcześniej peryskopu). Poza tym, modyfikacja pociągała konieczność niewielkich zmian rozmieszczenia wyposażenia wewnętrznego oraz zamocowania nowych uchwytów na magazynki. Zauważalnym detalem było usunięcie zbędnego masztu do strzelania przeciwlotniczego z prawej strony kadłuba. Przebudowę opracowano w lutym-marcu 1939. Ponieważ płyty pancerne były przykręcane na ramie, modyfikacja mogła być dokonana w warsztatach batalionowych, według instrukcji wydanej 22 czerwca 1939. Przezbrojenie TK-3 pociągało za sobą konieczność dalej idących zmian (niżej). Prowadzono też w I połowie 1939 - na żądanie piechoty - prace studyjne nad zamontowaniem w tankiece nkm-u w wieży obrotowej, dostosowanej do ognia przeciwlotniczego, lecz z uwagi na małe wymiary tankietki koncepcja ta była zupełnie niepraktyczna i na skutek (słusznego) oporu Dowództwa Broni Pancernych, odstąpiono od niej.
![]() |
| TKS z działkiem 10. Brygady Kawalerii internowany na Węgrzech. Zwracają uwagę osłony przeciwpyłowe jarzma broni i wylotu lufy (prawdopodobnie niestandardowe) oraz wysoko umieszczony tłumik, wskazujący na tankietkę wczesnej serii. Pozują żołnierze węgierski i polski. [2] |
Począwszy od 1937 roku kilkakrotnie zmieniano plany ile tankietek przezbroić w nkm-y, wahając się od przezbrojenia 1/3 ilości tankietek do ich całości. Wahano się też co do celowości przezbrojenia tankietek TK-3, które były bardziej zużyte. Jednocześnie, w 1938 i 1939 roku trwał wyścig z czasem w celu wdrożenia w różnych zakładach produkcji nkm-ów, ich luf, amunicji i celowników (więcej w artykule o nkm model A), a także jarzm w zakładach Lilpop, Rau i Loewenstein (jarzma odlewane) i PZInż (jarzma kute) oraz płyt pancernych w Hucie Baildon. Ostatecznie wiosną 1939 Dowództwo Broni Pancernych zdecydowało, że w miarę funduszy, początkowo zostanie przezbrojonych po 100 czołgów TKS (po 5 tankietek w kompanii), następnie reszta TKS, a docelowo wszystkie TKS i TK - około 570.
W maju 1939 Dowództwo Broni Pancernych zleciło przezbroić w nkm-y pierwszej serii pierwsze 10 tankietek TKS. Pierwsze 10 nkm-ów dostarczono wojsku w maju 1939, kolejne 10 w lipcu. Pod koniec maja, w związku ze złożeniem zamówienia na kolejne 100 nkm-ów, zdecydowano przezbroić łącznie 150 czołgów: 80 TKS i 70 TK-3, wobec czego w czerwcu zlecono przezbrojenie kolejnej partii 14 TKS, a w sierpniu pozostałych 56 TKS i 70 TK-3. Według planu, wszystkie 150 miały być przezbrojone do stycznia 1940. Poza pierwszą partią 24 tankietek TKS, według założeń, do 25 sierpnia 1939 miało być wykonane kolejne 8, a do 15 września dalsze 8 TKS (i 16 TK-3). Mimo planów i nacisków władz wojskowych na przyspieszenie terminów, program borykał się z opóźnieniami poddostawców. Do wybuchu wojny zdołano wyprodukować około 55 nkm-ów, liczba kompletów części do przezbrojenia mogła być jednak niższa.
Ostatecznie, zdążono przezbroić przed wybuchem wojny, w lipcu-sierpniu 1939, prawdopodobnie jedynie 24 czołgi TKS pierwszej serii, być może w rzeczywistości nawet nieco mniej (20?).
W maju 1939 zdecydowano ostatecznie poddać przebudowie także tankietki TK-3 w celu uniknięcia konieczności mieszania różnych typów sprzętu w jednostkach wyposażonych w TK-3. Już pod koniec 1938 roku w nkm przezbrojono eksperymentalnie egzemplarz modelowy tankietki TK, co wymagało dobudowania z przodu nadbudówki pancernego wykuszu strzelca, upodobniającego ten pojazd do TKS. Tankietka ta otrzymała również peryskop odwracalny Gundlacha dla strzelca/dowódcy, co pociągnęło za sobą zmianę konfiguracji przedniej części włazu w suficie (osobne jednoczęściowe przednie klapy włazów dla dowódcy i kierowcy, zamiast wspólnej szerokiej dwuczęściowej klapy). W styczniu 1939 przeróbka taka została zaaprobowana, a 14 sierpnia 1939 wydano instrukcję przebudowy i złożono w PZInż. wstępne zamówienie przebudowy 70 TK-3. Do 15 września 1939 planowano przezbroić w ten sposób 16 pierwszych tankietek TK, lecz brak dowodów, żeby zdołano to uczynić. W publikacjach brak informacji o dalszych losach egzemplarza modelowego (nie wiadomo też, czy był skonstruowany ze stali pancernej, czy miękkiej i czy nkm nie został z niego po przetestowaniu zdemontowany).
| ![]() |
| Modelowa tankietka TK-3 uzbrojona w nkm model A - widoczna inna, niż w TKS konstrukcja przedniej części kadłuba (często zdjęcia te są mylone z TKS). [1,2] | |
Opis techniczny i opancerzenie tankietek z nkm nie różniły się od bazowych modeli TK i TKS. Dane techniczne również były w zasadzie takie same, z wyjątkiem nieco zwiększonej masy oraz długości z bronią. Odmienne było głównie uzbrojenie, które stanowił nkm 20mm wz. 38 model A (FK-A) zamocowany w nowym jarzmie.
Zobaczcie organizację oddziałów tankietek w części II.
![]() |
| Tankietki TKS z działkami i inne pojazdy 10. Brygady Kawalerii, po przekroczeniu granicy węgierskiej. Zwracają uwagę pokrowce na jarzmach broni, nie spotykane na zdjęciach z innych jednostek. Tankietki mają namalowane ciemne prostokąty (fałszywe wizjery?) przed kierowcą. Zobaczcie także szerszą scenę. [2] |
W planie rozdziału przewidywano przydzielenie 4 tankietek z nkm na szwadron lub kompanię tankietek (13 pojazdów) - po dwie na pluton. Plan rozdzielenia tankietek z nkm-ami zmieniał się jednak w ciągu ostatnich tygodni przed wojną i ich ostateczny przydział i ilość nie są do końca ustalone. Największa liczba 8 tankietek znajdowała się w zmotoryzowanej 10. Brygadzie Kawalerii płk. S. Maczka (4 tankietki w 101. kompanii czołgów rozpoznawczych i 4 w dywizjonie rozpoznawczym Brygady). Nie jest jednak do końca pewne, czy 10.BK ostatecznie otrzymała wszystkie etatowe 8 tankietek, czy tylko 4.
Kolejne 8 sztuk miało się znaleźć w drugiej brygadzie zmotoryzowanej: Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej, ale ostatecznie trafiły do niej tylko 4 czołgi pierwszej partii (2 do 11. kompanii czołgów rozpoznawczych i 2 do dywizjonu rozpoznawczego - przy czym dwa plutony tankietek dywizjonu rozpoznawczego przydzielono następnie do dwóch pułków zmotoryzowanych, więc w każdym z nich powinna znaleźć się jedna tankietka z nkm).
Po 4 tankietki przydzielono do 71. dywizjonu pancernego Wielkopolskiej Brygady Kawalerii i 81. dywizjonu pancernego Pomorskiej BK (obie jednostki wyposażone były w tankietki TK-3, ale na wnioski dowódców skierowano do nich TKS-y z działkami pierwszej partii)[1]. Brak informacji o 4 ostatnich tankietkach pierwszej serii; nie wiadomo wobec tego, czy zostały skompletowane.
![]() |
| Zniszczona tankietka TKS, być może z brygady WBP-M, droga sugeruje rejon Zamościa-Tomaszowa Lubelskiego. Poniżej - zdjęcia najprawdopodobniej tej samej tankietki z wymontowanym działkiem. |
![]() |
![]() |
Tankietki uzbrojone w nkm-y były aktywnie używane bojowo podczas kampanii wrześniowej 1939, lecz brak jest konkretnych informacji co do działań większości z nich. Jedynie część działań tankietek I plutonu 71. dywizjonu pancernego jest lepiej znana i rozpopularyzowana. 14 września 1939 pod Brochowem nad Bzurą pluton tankietek (według wspomnień, trzy, z tego jedna z nkm), wspierając natarcie 7. pułku strzelców konnych, unieruchomił 2 lub 3 niemieckie czołgi 4 DPanc. (strzelając przez rzekę?) i pomagając w zajęciu wsi. Do najbardziej znanego starcia doszło 18 września koło Pociechy w Puszczy Kampinoskiej. Wówczas trzy tankietki, w tym tylko jedna uzbrojona w nkm, zaskoczyły w zasadzce z boku na skrzyżowaniu leśnych dróg 3 niemieckie czołgi PzKpfw-35(t) z 11. pułku pancernego 1. Dywizji Lekkiej. Tankietka z nkm, dowodzona przez pchor. Romana Orlika zdołała zniszczyć wszystkie 3 czołgi, ogniem z lewej flanki. W walce tej prawdopodobnie zginął po stronie niemieckiej m.in. książę Victor von Ratibor.
Następnego dnia ocalały pluton tankietek wspierał polskie oddziały w boju o Sieraków w Puszczy Kampinoskiej i tankietka z działkiem Romana Orlika, działając krótkimi wypadami z wykopów na lewej flance atakujących Niemców, znowu unieruchomiła kilka czołgów z 11. Pułku Pancernego i 65. Dywizjonu Pancernego. Orlik podawał zniszczenie 7 czołgów, jednakże ich liczba nie jest pewna, zwłaszcza, że ogień do czołgów prowadziła także polska artyleria (według polskich relacji, Niemcy utracili ogółem ok. 20 czołgów). Ocalała tankietka z nkm następnie dotarła do Warszawy i brała udział w jej obronie, lecz bez większych sukcesów (brak jest bliższych informacji). Istnieją jednak kontrowersje, czy w obronie Warszawy i podczas boju o Brochów dowodził nią Roman Orlik, czy kapral Roman Nawrocki, który również się do tego przyznawał[2]. Brak jest bliższych informacji o działaniach tej tankietki podczas dwóch pierwszych tygodni wojny i o działaniach i losach pozostałych tankietek z działkami 71. Dywizjonu (warto zauważyć, że 71. Dywizjon urządził krótki wypad na terytorium niemieckie 2 września, walcząc z oddziałami straży granicznej we wsi Koenigsdorf (Załęcze)). Być może tankietki 2. plutonu zniszczono około 18 września z braku paliwa.
W pozostałych jednostkach tankietki z działkami również były aktywnie używane, jednak brak jest co do nich konkretnych informacji. Tankietki 10. Brygady Kawalerii (zmot.) przyczyniły się m.in. do udanych walk opóźniających Brygady podczas pierwszych dni kampanii, w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym, przeciw oddziałom dwóch dywizji pancernych. Tankietki z działkami na pewno zniszczyły kilka czołgów wroga podczas boju 9 września pod Albigową, gdzie udało się powstrzymać niemieckie natarcie. Cztery ocalałe tankietki z działkami zostały wycofane wraz z Brygadą na Węgry 19 września, gdzie zostały następnie internowane. Kilka tankietek Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej uczestniczyło w bitwie o Tomaszów Lubelski 18-19 września 1939 (dowódca jednej z nich, Stanisław Żak, został przedstawiony do Krzyża Walecznych). Wcześniej, szwadron tankietek dywizjonu rozpoznawczego poniósł ciężkie straty w walkach pod Lipskiem 10 września (6 pojazdów), lecz ewentualny udział tankietek z działkami jest nieznany. Czołgi 81. Dywizjonu Pancernego walczyły w "korytarzu pomorskim" do 6 września, ponosząc duże straty, po czym pozostałości oddziału odesłano na tyły dla reorganizacj, która nie nastąpiła. Jedna tankietka z nkm została wcześniej odesłana na tyły do Włocławka z powodu zatarcia silnika, dwie (określane jako "ostatnie") uległy awariom na patrolu 6 września i były ściągniete samochodami. Jedna tankietka z nkm, prawdopodobnie z 81. Dywizjonu, została odnaleziona 9 września na platformie kolejowej w Jackowicach przez żołnierzy 71. Dywizjonu i wcielona w jego skład (brak informacji o jej uszkodzeniach).
Poza czterema tankietkami z nkm z 10. Brygady Kawalerii internowanymi na Węgrzech, pozostałe zostały przejęte przez Niemców, na ogół zniszczone lub uszkodzone. Ich użycie przez Niemców nie jest znane, aczkolwiek istnieje kilka zdjęć tankietek z nkm i dodanymi przez Niemców modyfikacjami, jak reflektory na błotnikach. Jednakże, polskie tankietki generalnie były przez Niemców używane jedynie do zadań pomocniczych i przeciwpartyzanckich, gdzie nkm-y były mniej przydatne .
Tankietki uzbrojone w nkm 20mm były jedynymi z ok. 570 polskich tankietek, które mogły walczyć skutecznie z niemiecką bronią pancerną. Ich pociski mogły przebić pancerz prawie wszystkich ówczesnych niemieckich czołgów. Podobnie jak inne tankietki, ich możliwości limitowało słabe opancerzenie, wrażliwe na wszystkie środki przeciwpancerne. Problemem w ich wypadku było zaopatrzenie w amunicję, aczkolwiek relacje Romana Orlika i częściowo Nawrockiego mówią o zastosowaniu zdobycznej amunicji niemieckiej, która miała pasować do polskich działek (nie jest jednak jasne, czy amunicja ta była zamienna, gdyż wprawdzie polska amunicja była wzorowana na "długim" naboju Solothurn 20x138 mm używanym przez Niemcy, lecz różniła się długością łuski 140 mm). Jak wykazały doświadczenia bojowe, przezbrojenie tankietek w działka automatyczne było właściwym krokiem, tworząc z tankietek wartościowe "niszczyciele czołgów"; niestety program ten rozpoczęto za późno, co skutkowało małą ilością przezbrojonych czołgów.
![]() | ![]() |
| Powyżej i poniżej: zdjęcia pozbawionej gąsienic tankietki TKS, być może na drodze Kielce - Skarżysko-Kamienna (zdjęcie po lewej poniżej ze zbiorów Krzysztofa Kuryłowicza). | |
![]() | ![]() |
![]() |
![]() |
| Po lewej: prawdopodobnie tankietka z nkm Romana Orlika z 71. Dywizjonu Pancernego, zdobyta przez Niemców po upadku Warszawy i holowana przez ciągnik C4P, wraz z ciągnikiem C2P [1,2] Po prawej: ciekawe zdjęcie tankietki TKS zdobytej i transportowanej przez Niemców na przyczepie Sd.Ah 115. | |
|
| TKS z nkm, autor: Adam Jońca [3] |
Rysunki TKS z działkiem, autor P. Sembrat [2].
Przypisy:
1. Marian Żebrowski, "Zarys historii polskiej broni pancernej", Londyn 1971 podaje, że 81. Dywizjon miał 3 TKS z nkm i tyle TK-3 odesłał do przezbrojenia (s.335), jednak źródło to nie ma charakteru kompletnego. Dowódca jednego czołgu, pchor. Adam Byrzykowski, został odznaczony Krzyżem Walecznych (s.340)
2. Relacje Romana Orlika opublikował Janusz Magnuski (artykuł "Orlik atakuje pierwszy" w Za Wolność i Lud nr 20/1978 i "Bój pod Sierakowem" w nr 39/1979), następnie ukazał się tam w 1979 list Romana Nawrockiego, w którym napisał, że w boju o Brochów to on dowodził tankietką z nkm, a Orlik zwykłą tankietką, natomiast nie wie nic o przebiegu starć pod Pociechą i Sierakowem. Podał również, że to on doprowadził tankietkę z nkm do Warszawy i dowodził nią tam, a Orlik - tankietkę z km. Kwestii tej nie udało się rozstrzygnąć, aczkolwiek pojawienie się relacji Nawrockiego jako drugiej i kwestionowanie tylko części elementów wskazywanych przez Orlika, przemawia za jej prawdziwością. Zamieszanie zwiększa Marian Żebrowski, "Zarys historii polskiej broni pancernej", Londyn 1971, który w ogóle nie wymienia nazwisk Orlika ani Nawrockiego w rozdziale dotyczącym 71. Dywizjonu, natomiast pisze, że w starciu pod Pociechą brał udział pluton pod dowództwem por. Kalinowskiego i uczestniczyli w nim kpr. Tritt, kpr. Pachocki i plut. Łopatka, natomiast do Warszawy dotarł II pluton ppor. H. Dąbrowskiego (s.297).
Główne źródła:
1. Janusz Magnuski, "Karaluchy przeciw panzerom"; Pelta; Warszawa 1995
2. Leszek Komuda, "Przeciwpancerne tankietki" w: "Militaria" Rok 1 Nr 3 i Nr 4.
3. A. Jońca, R. Szubański, J. Tarczyński, "Wrzesień 1939 - Pojazdy Wojska Polskiego - Barwa i broń"; WKŁ; Warszawa 1990.
5. Rajmund Szubański, "Polska broń pancerna 1939"; Warszawa 1989
6. "Czołg lekki 7TP", Militaria Vol.1 No.5
AJ - zdjęcia ze zbiorów Adama Jońcy
źródło nie określone - różne zdjęcia robione przez żołnierzy niemieckich
[ Strona główna PIBWL ] [ Polska broń pancerna ]
[ Oddziały pancerne ] [ Steel Panthers ] [ Linki ]
Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli o ile istnieją co do nich prawa autorskie. Publikowane są jedynie w celach edukacyjnych i naukowych.
Prawa do tekstu i układu zastrzeżone © Michał Derela 2007.